Luke, tak to napewno on, jestem przekonana, że to jego wczoraj widziałam koło tej restauracji.
Wciągnął mnie do czarnego auta rzucił na tylne siedzeinie i zamknął drzwi a sam zajął miejsce kierowcy.
Dojechaliśmy z piskiem opon.
Musze przyznać, że okropnie się bałam, ale wiedziałam, że to co on chce mi zrobić nie było przyjemne, więc spokojnie usiadłam na siedzeniu i wpatrywałam się w niego z pogardą, on jedynie się łobuzersko uśmiechał.
Nie wiedziałam co chce mi zrobić, więc zaczęłam go wypytywać.
- Co zamierzasz ze mną zrobić? - Zapytałam ze strachem w oczach.
- Nie twój zasrany interes!- Warknął.
Trochę się przestraszyłam ale pytałam dalej.
-A gdzie jedziemy?
- Nie twój zasrany interes! Zamknij się i siedź spokojnie!-
Nagle gwałtownie zahamował i skręcił w jakąś uliczkę.
Wysiadł z samochodu otworzył mi drzwi i chwycił mnie z całej siły za nadgarstek i ciągnął.
Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia w którym było ciemno. Posadził mnie na czymś nie widziałam bo było ciemno, ale przypuszczam że było to krzesło.
Kazał mi się nie ruszać. Jakoś nie specjalnie miałam zamiar sobie iść bo nic nie widziałam, więc gdybym wstała większa szansa była by że zarąbie głową w mur niż wyjdę.
Siedziałam spokojnie i czekałam na to aż koleś łaskaw się pojawi. Po jakiś 15 minutach Luke łaskawie się pojawił, wszedł bardzo cicho ale ja to słyszałam i czymś bardzo grubym przywiązał mnie do krzesła.
Próbowałam się wyrwać, ale nic z tego, widać, że dupek pakuje na siłowni, był mocniejszy, więc nie miałam szans.
Zakleił mi usta gruba taśmą i wyszedł, wtedy poczułam, że dzwoni mój telefon.
Cudem udało mi się wyciągnąć rękę i usiłowałam go wyciągnąć z kieszeni po trzech próbach jakoś mi się udało.
Dzwonił Justin.
- Gdzie jesteś, mieliśmy się spotkać po szkole?! -Delikatnie podniósł głos.
- J-j-justiiin Luke gdzieś mnie wywiózł, nie mam pojęcia gdzie jestem i okropnie się boje. -Powiedziałam prawie szeptem.
- Co kurwa ten skurwiel cie zabrał?! Zaraz tam będę, nie bój się będzie dobrze. -Starał się mnie zapewnić, ale ja i tak okropnie się bałam.
- Okey,Ale pospiesz się .
Niestety Luke usłyszał naszą rozmowę i przyszedł do mnie.
- Myślisz, że cie tu znajdzie? -Zaśmiał się i napluł mi prosto w twarz.
- Nigdy skarbie! Teraz ja cie wyrucham ile będe chciał a następnie zakopie pociętą w ogródku . I co t na to?! - Krzyknął.
- Wiesz kim jesteś? Zwykłym chujem którego nic nie obchodzi, myślisz, że możesz wszystko, ale uwierz kiedyś się to skończy i zgnijesz za kratami w pomarańczowych szmatach!
- Jedyną szmatę jaka widzę i znam to ty! - Wybuchł .
- Myślisz, że tym ze mnie zabijesz i zgwałcisz się jakoś wybijesz?- Krzyknęłam
- Jak tak to jesteś w błędzie. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz Pierdolonym chujem !- Zaczęłam krzyczeć .
- Hahahahha... to teraz ten "Chuj' się zabawi.- Odwiązał mnie od krzesła i przywiązał obie ręce do kaloryfera, a nogi do stołu, próbowałam się uwolnić, ale to na nic, powoli zaczął mnie rozbierać.
Najpierw ściągnął bluzkę i stanik, a następnie wziął się za spodnie.
Błagałam go żeby przestał, ale on nic, nadal robił swoje.
Zamknęłam oczy i zacisnęłam zęby, gdy je otworzyłam Luke'a na mnie nie było.
Odwróciłam głowę trochę bardziej w bok i zobaczyłam jak Justin przyciska go do ściany i mu coś mówi.
Czułam się skrepowana bo w końcu zostałam w samych majtkach, ale Justin na to nie zwracał uwagi.
Zaczęli się bić, Justin uderzył Luke'a prosto w twarz pistoletem i wtedy on upadł.
Justin podbiegł do mnie i próbował mnie rozwiązać, gdy rozwiązał druga rękę zauważył, że jestem naga.
Patrzył przez chwile na mnie i dał mi swoją kurtkę.
Nagle zobaczyłam, że Luke wstał i podchodził do Justina/ Krzyczałam, ale Justin był zbytnio zajęty mną, że
by zrozumieć o co chodzi.
Luke uderzył go w tył głowy i Justin stracił przytomność.
Facet znowu próbował się do mnie dobrać, ale tym razem przyszedł ktoś jeszcze i go powstrzymał zanim schylił się nade mną.
Zaczęli się bić, nie wiedziałam kto to bo nigdy wcześniej nie widziałam go, ale jedyne co mnie wtedy interesowało to Justin.
Podbiegłam do niego i nachyliłam się nad nim, pocałowałam go nie móc się powstrzymać
i co było dziwne on odwzajemnił mój pocałunek.
Wtedy wiedziałam, że jest z nim w porządku.
- Hey wszystko w porządku? - Zapytałam zaniepokojona . - Tak, tylko boli mnie głowa. A ty lepiej załóż tę kurtkę.- Wybuchnęłam śmiechem.
Koleś który bił się z Luke'iem musiał mu coś zrobić bo nie ruszał się.
Wstaliśmy i on kazał nam uciekać bo Luke mógł w każdej chwili się ocknąć.
Justin pozbierał moje ciuchy i prowadził mnie do jego auta. Usiadłam z tyłu z Justinem a koleś z którym się bił Luke'a za kierownica i szybko odjechaliśmy...
~
No więc rozdział napisany przez Martynę.
Zawsze je dodaje. Ona mi tylko na czacie pisze, a ja to poprawiam i daje tutaj.
Mam nadzieje że się podoba .