piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 8



 Luke, tak to napewno on, jestem przekonana, że to jego wczoraj widziałam koło tej restauracji.
Wciągnął mnie do czarnego auta rzucił na tylne siedzeinie i zamknął drzwi a sam zajął miejsce kierowcy. 
Dojechaliśmy z piskiem opon. 
Musze przyznać, że okropnie się bałam, ale wiedziałam, że to co on chce mi zrobić nie było przyjemne, więc spokojnie usiadłam na siedzeniu i wpatrywałam się w niego z pogardą, on jedynie się łobuzersko uśmiechał.
Nie wiedziałam co chce mi zrobić, więc zaczęłam go wypytywać.
- Co zamierzasz ze mną zrobić? - Zapytałam ze strachem w oczach.
- Nie twój zasrany interes!- Warknął.
Trochę się przestraszyłam ale pytałam dalej.
-A gdzie jedziemy?

- Nie twój zasrany interes! Zamknij się i siedź spokojnie!-
 Nagle gwałtownie zahamował i skręcił w jakąś uliczkę.
Wysiadł z samochodu otworzył mi drzwi i chwycił mnie z całej siły za nadgarstek i ciągnął.
Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia w którym było ciemno. Posadził mnie na czymś nie widziałam bo było ciemno, ale przypuszczam że było to krzesło.
Kazał mi się nie ruszać. Jakoś nie specjalnie miałam zamiar sobie iść bo nic nie widziałam, więc gdybym wstała większa szansa była by że zarąbie głową w mur niż wyjdę. 
Siedziałam spokojnie i czekałam na to aż koleś łaskaw się pojawi. Po jakiś 15 minutach Luke łaskawie się pojawił, wszedł bardzo cicho ale ja to słyszałam i czymś bardzo grubym przywiązał mnie do krzesła.
Próbowałam się wyrwać, ale nic z tego, widać, że dupek pakuje na siłowni, był mocniejszy, więc nie miałam szans.
Zakleił mi usta gruba taśmą i wyszedł, wtedy poczułam, że dzwoni mój telefon.
Cudem udało mi się wyciągnąć rękę i usiłowałam go wyciągnąć z kieszeni po trzech próbach jakoś mi się udało. 
Dzwonił Justin.
- Gdzie jesteś, mieliśmy się spotkać po szkole?! -Delikatnie podniósł głos.
- J-j-justiiin Luke gdzieś mnie wywiózł, nie mam pojęcia gdzie jestem i okropnie się boje. -Powiedziałam prawie szeptem.
- Co kurwa ten skurwiel cie zabrał?! Zaraz tam będę, nie bój się będzie dobrze. -Starał się mnie zapewnić, ale ja i tak okropnie się bałam.
- Okey,Ale pospiesz się .

Niestety Luke usłyszał naszą rozmowę i przyszedł do mnie.
- Myślisz, że cie tu znajdzie? -Zaśmiał się i napluł mi prosto w twarz. 
- Nigdy skarbie! Teraz ja cie wyrucham ile będe chciał a następnie zakopie pociętą w ogródku . I co t na to?! - Krzyknął.
- Wiesz kim jesteś? Zwykłym chujem którego nic nie obchodzi, myślisz, że możesz wszystko, ale uwierz kiedyś się to skończy i zgnijesz za kratami w pomarańczowych szmatach!
- Jedyną szmatę jaka widzę i znam to ty! - Wybuchł .
- Myślisz, że tym ze mnie zabijesz i zgwałcisz się jakoś wybijesz?- Krzyknęłam 

- Jak tak to jesteś w błędzie. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz Pierdolonym chujem !- Zaczęłam krzyczeć .

- Hahahahha... to teraz ten "Chuj' się zabawi.- Odwiązał mnie od krzesła i przywiązał obie ręce do kaloryfera, a nogi do stołu, próbowałam się uwolnić, ale to na nic, powoli zaczął mnie rozbierać.
Najpierw ściągnął bluzkę i stanik, a następnie wziął się za spodnie.
Błagałam go żeby przestał, ale on nic, nadal robił swoje.
Zamknęłam oczy i zacisnęłam zęby, gdy je otworzyłam Luke'a na mnie nie było.
Odwróciłam głowę trochę bardziej w bok i zobaczyłam jak Justin przyciska go do ściany i mu coś mówi.
Czułam się skrepowana bo w końcu zostałam w samych majtkach, ale Justin na to nie zwracał uwagi.

Zaczęli się bić, Justin uderzył Luke'a prosto w twarz pistoletem i wtedy on upadł.

Justin podbiegł do mnie i próbował mnie rozwiązać, gdy rozwiązał druga rękę zauważył, że jestem naga.

Patrzył przez chwile na mnie i dał mi swoją kurtkę.

Nagle zobaczyłam, że Luke wstał i podchodził do Justina/ Krzyczałam, ale Justin był zbytnio zajęty mną, że

by zrozumieć o co chodzi.


Luke uderzył go w tył głowy i Justin stracił przytomność.


Facet znowu próbował się do mnie dobrać, ale tym razem przyszedł ktoś jeszcze i go powstrzymał zanim schylił się nade mną.


Zaczęli się bić, nie wiedziałam kto to bo nigdy wcześniej nie widziałam go, ale jedyne co mnie wtedy interesowało to Justin.


Podbiegłam do niego i nachyliłam się nad nim, pocałowałam go nie móc się powstrzymać


i co było dziwne on odwzajemnił mój pocałunek.



Wtedy wiedziałam, że jest z nim w porządku.
- Hey wszystko w porządku? - Zapytałam zaniepokojona . - Tak, tylko boli mnie głowa. A ty lepiej załóż tę kurtkę.- Wybuchnęłam śmiechem.
Koleś który bił się z Luke'iem musiał mu coś zrobić bo nie ruszał się.
Wstaliśmy i on kazał nam uciekać bo Luke mógł w każdej chwili się ocknąć.
Justin pozbierał moje ciuchy i prowadził mnie do jego auta. Usiadłam z tyłu z Justinem a koleś z którym się bił Luke'a za kierownica i szybko odjechaliśmy...

~
No więc rozdział napisany przez Martynę.
Zawsze je dodaje. Ona mi tylko na czacie pisze, a ja to poprawiam i daje tutaj.
Mam nadzieje że się podoba .




czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 7


Co ja mam zrobić?
- Justin? 
- Hyymm? - Odpowiedziałem zamyślony .
- O czym tak myślisz? - Zapytała jedząc .
- O niczym . - Odpowiedziałem .
- Przecież widzę, co się dzieje? - Chwyciła moją dłoń.
- Kurwa! Mówię , że nic! - Krzyknąłem .
Nic nie odpowiedziała, jadła dalej.
Widziałem w jej oczach strach, przestraszyła się mnie .
Zjadła . Chyba była już pełna .
- Just-t-tin... - Powiedziała, trochę nie przestraszona .
- Co ?! - Odpowiedziałem z złością . 
- Z-z-jadła-a-m ..- Trzęsła się .
- Zimno ci? - Powiedziałem z troską w oczach . Nie wiem co we mnie wstąpiło, Nagle krzyczę , a za chwilę jestem dla niej miły.
- Tr-r-oszkę .. 
Dałem jej swoją bluzę i wyszliśmy .
Zauważyłem Luke'a z jego Gangiem . Trochę się przestraszyłem bo Megan była obok mnie .
Zauważyli nas, o nie .
- Chodź szybciej . - Powiedziałem stanowczo .
- Czemu?
- Chodź i nie marudź .
Przyśpieszyliśmy .
Widziałem , że Sebastian (z gangu Luke'a) zmierza w naszą stronę.
- No witaj Bieber . - Powiedział jakby niczego się nie bał .
- Czego, kurwa tutaj?! - Warknął .
- Niczego, widzę że chcesz się zabawić - Powiedział stanowczo .
- Zamknij się ! 
- Nie . - Powiedział sucho .
- Co powiedziałeś ?!
- Powiedziałem, nie . - Uśmiechnął się i zaczął ciągnąć Megan za włosy .
- Aaa, Justin to boli, pomóż! - Krzyczała .
- Zostaw ją, albo cię zabije ! - Warknął .
- Nie odważysz się Bieber !
- A zobaczymy! 
Wyciągnął pistolet i było słychać tylko strzał .
* Megan *
Nie wiedziałam co robić , Justin wyciągnął pistolet i go zabił, już wiem do czego jest zdolny .
Ci faceci z tyło patrzyli się na nas z Zdziwieniem .
- Chodź Megan, idziemy . - Powiedział .
Otworzył auto, usiadłam a on obszedł auto i usiadł na stronie Kierowcy .
Zapalił silnik i odjechał . Nic nie chciałam mówić bo bałam się , że znowu nakrzyczy .
W końcu on się odezwał .
- Słuchaj, przepraszam, nie chciałem na ciebie nakrzyczeć, po prostu tak wybucham, i jeszcze zabiłem Sebastiana .
- Ale przecież nic się nie stało .
- Stało, mogą zadzwonić na policję albo zrobić zamach na nas , zabiłem już dużo ludzi , tylko teraz ty byłaś świadkiem i będą chcieli ciebie . - Powiedział z troską w oczach .
- Już się o to nie martw . - Powiedziałam z uśmieszkiem na twarzy 
- Megan, nie rób nic głupiego, ostrzegam, dzisiaj widziałaś do czego jestem zdolny i na twoim miejscu bym nie zadawał się z nimi.
- Dobra, a teraz odwieź mnie do domu , mama pewnie się denerwuje, jest 1 w nocy .
- Dobrze, ale obiecaj , że nikomu tego nie powiesz, okej? 
- Dobra . 
Nastała cisza. 
W końcu dojechaliśmy na miejsce.
- Dobra to do jutra? - zapytałam .
- Tak, to pa . - Odpowiedział .
Wyszłam z samochodu , zamknęłam drzwi i poszłam .
- Kurwa, nie mam kluczy, muszę wejść przez okno . Dobrze , że zostawiłam w pokoju otwarte .
Obeszłam dom dokoła, wdrapałam się po rynnie, Już to umiałam bo codziennie tak robiłam, żeby mam się nie skapnęła .
Weszłam do pokoju i zamknęłam okno.
- Uff, ale ulga .
Poszłam do łazienki, zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod ciepły prysznic .
Po 30 minutach wyszłam , założyłam piżamkę i wślizgnęłam pod ciepłą kołdrę .
Była 2 w nocy , a jutro do szkoły .


7 rano *
Budzik zadzwonił.
Wstałam cała zaspana.
Szczerze mówiąc to nie chciało mi się wstawać, chętnie bym poszła znowu na wagary .
Lecz nie pójdę, bo chce zobaczyć Justina .
Podeszłam do szafy, wzięłam jakieś byle jaka ubrania, wzięłam lekki makijaż i umyłam zęby . Nawet nie zjadłam śniadania bo mi się nie chciało .
Wzięłam klucze i wyleciałam z domu .
Po drodze spotkałam Caitlin .
- Hej . - Powiedziała .
- Hej. - Odpowiedziałam jakoś tak sucho .
- Gdzie zniknęłaś po szkole? Szukaliśmy cię . - zapytała, wzruszając ramionami .
- Nigdzie, poszłam do domu się pouczyć, matka mi kazała , za te wagary .
Myślę , że w to uwierzy. Popatrzyłam jej w oczy .
Oczywiście, że uwierzyła .
I tak spędziliśmy drogę do szkoły, jeszcze spotkaliśmy Niki'ego i Max'a .
W szkole, poszłam do szafki miejąc nadzieję , że pojawi się przy nie Justin.
Niestety go nie było.
Wzięłam moje książki i poszłam do klasy. Nie przyszedł dzisiaj na lekcje. Szkoda, mogłam iść na wagary .
Lekcje się skończyły, nawet nie wiedziałam, że ten czas tak szybko leci.
Wyszłam ze szkoły nie czekając na przyjaciół.
Szłam sobie, i nagle ktoś złapał mnie od tyłu.
Wiedziałam , że to Justin , on zawsze tak robi .
A gdy tylko się odwróciłam, zobaczyłam chłopaka z Niebieskimi oczami i brązowymi włosami, był przystojny lecz nie przystojniejszy niż Justin.
Musze przyznać , że w tym mieście jest strasznie dużo Przystojnych chłopaków.
- No witaj Megan. - Powiedział swoim zachrypniętym głosem .
- Skąd znasz moje imię? - Odpowiedziałam.
- Nie musisz wiedzieć. - Powiedział i zatkał mi Usta .
Chciałam się wydostać lecz nie wiedziałam jak.
Zaraz, zaraz przecież ja go wczoraj widziałam, stał z tymi chłopakami tam.
Czy mi się wydaje , czy to .....



Rozdział taki taki, pisałam na szybko, i jeszcze mi się skasował i musiałam od nowa.
Jutro napisze Martyna. Jeśli chcecie  być informowani o Nowych rozdziałach, wejdźcie na zakładkę "Twitter" na górze.




środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 6

*Megan*
Przez resztę dnia leżałam na łóżku myśląc o tym co się dziś wydarzyło. 
Cieszyłam się ze nie poszłam na wagary. Nawet jak mnie porwał było fajnie jakoś mało się bała bardziej mnie to śmieszyło. Wstałam i zaczęłam szukać jakiś fajnych ciuchów na jutro do szkoły i usłyszałam z drzwi na dole się otwierają, pobiegłam szybko żeby przywiać się z mamą.

-Hej mamo co tak późno?!-Zapytałam zdziwiona w końcu była już 22 a ona kończyła prace o 18 .
-Musiałam dużej zostać w pracy i możliwe że jutro też -Odpowiedziała wykończona i usiadła na kanapie .
-Okey spoko - Powiedziałam zadowolona .
-Własnie ! Byłaś na wagarach ! Co ty sobie wyobrażasz masz zamiar olać wszystko jesteś nienormalna .....- Zatkałam uszy i poszłam do kuchni jedyne co słyszałam to blebleble...
-Dobra dobra sorry mamo - I uciekłam na górę chroniąc się przed jej kazaniami .
Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku, nagle poczułam ze mój telefon wibruje.
Wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że Justin znowu napisał : : " Sorry, że przeszkadzam ale mogła byś wyjść przed dom ?" 
Nie miałam pojęcia po co ale jednak byłam ciekawa, wiec się zgodziłam.
Zeszłam po cichu na dół i zobaczyłam, że mama zasnęła na kanapie, więc cicho otworzyłam drzwi i wyszłam.
Rozglądałam się chwilę i nic nikogo nie widziałam.
Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią chwycił w Talii i wepchał do auta, było ciemno więc nic nie widziałam, prócz czarnej plamy.
Posadził mnie w aucie zapiął pasy i sam zajął miejsce kierowcy po tym zapachu domyśliłam się ze to Justin .

- Co ty kurwa, chcesz żebym zawału dostała? - Krzyknęłam.
- Nie ja po prostu cie porwałem.- Zaśmiał się .
Nie odezwałam się już, ale on ciągle coś nawijał nawet go nie słuchałam patrzyłam prosto przed siebie .
Nagle stanęliśmy on kazał mi wyjść więc spokojnie wyszłam .
Zamknął auto i pociągnął mnie gdzieś .
- Pokaże ci moje ulubione miejsce. - Powiedział próbując mnie przekonać
- Najładniej wygląda własnie Nocą .
- Justin źle się czuje niedobrze mi !
- Dlaczego coś się stało?
- Nie po prostu nagle mam ochotę wymiotować .
Położyłam się na trawie, a on kucnął obok mnie, położył rękę na moim brzuchu i zaczął nią jeździć w górę i w dół .
W jego oczach dostrzegłam troskę .
- Już jest mi lepiej.- Powiedziałam i usiadłam on usiadł obok mnie.
- Co dziś jadłaś? - Zapytał z powagą.
- A co, może płatki z mlekiem rano.
- Cały dzień prawie nic nie jadłaś i ty się dziwisz czemu chce ci się rzygać ! - Powiedział tak jakby se tym przejmował, całkiem miło mi się zrobiło
- No to jak przyjedziemy do domu to coś zjem co za problem ?
- Wstawaj ! - Chwycił moja dłoń i pomógł mi wstać ,szedł w stronę auta ciągnąc mnie za sobą. 
Wsiadłam do auta i zapięłam pasy, on usiadł za kierownica i szybko gdzieś pojechał.
Nie wiedziałam gdzie bo nie znałam tak dobrze tego miasta ja on.
Nagle gdzieś się zatrzymaliśmy chyba przed jakąś restauracją.
On wyszedł obszedł samochód i otworzył mi drzwi.




- Wychodź !
- Ale gdzie my idziemy ?
- Nie bądź taka ciekawska. -Wyszłam z auta a on chwycił moją dłoń i pociągnął w kierunku restauracji .
Zajęliśmy miejsce przy stoliku. Justin coś zamówił i kazał mi jeść na jego oczach, by mieć pewność że zjadłam...
*Justin*
Jak ona słodko je, boże ja na serio się w niej zakochałem. Co teraz przecież jak będę się z nią zadawał to ściągnę na nią niebezpieczeństwo a tego nie chce...

~
Rozdział napisała Martyna, proszę o komentarze .


wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 5

*Megan*
- Mamo! Już jestem! - Krzyknęłam.
Nic, cisza.
Chyba nie było jej w domu, to nawet dobrze bo bym dostała Ochrzan , że przyszłam później , a nie od razu po szkole .
Poszłam na górę i upadłam na łóżko.
Nagle poczułam wibracje w kieszeni.
Dostałam SMS'a od nieznanego numeru.
: " Kiedy się jeszcze spotkamy? ;* "
Już się mogłam domyślić kto to był. Kto inny niż Justin .
Westchnęłam , odpisując .
: " Skąd masz mój numer? "
Wysłałam . Nie minęło nawet 30 sekund a już dostałam wiadomość .
: " Wziąłem sobie go , kiedy ci Telefon zabrałem ;) "
Boże, ale mnie teraz wkurzył .
: " Jeśli komuś go powiesz to wiedz , że do ciebie przyjdę i cię osobiście zabiję "
: " Ty mi grozisz? To ja powinienem tobie grozić "
: " Hahaha, chyba sobie żartujesz "
: " Dobra , nie odpowiedziałaś na moje pytanie "
Nie odpisałam. Musiałam się zastanowić, chodziarz mnie pociągał to nie wiem czy powinnam .
Po chwili zastanowienia napisałam .
: " Dobra, a kiedy i gdzie? "
: " No nareszcie odpisałaś , może jutro po szkole? "
: " Musiałam się zastanowić . Dobra to do jutra "
: " Do jutra Kochanie ♥ "
: " Co Kochanie?! Nie jestem twoim Kochaniem "
Nic nie odpisał . Co to miało być, Kochanie?!
* Justin *
Awwww.. Ale się dobrze czuje.
Nie wiem co we mnie wstąpiło. Po prostu tak napisałem .
Ale chodziarz się spotkamy .
- Justin! Zejdź na dół. - Krzyknął Chris .
- Idę ! - Odkrzyknąłem i zszedłem po schodach na sam dół .
- Co jest? - spytałem chłopaków siedzących na Kanapie pijących Whiskey .
- Usiądź. - Powiedzieli równocześnie .
- Pamiętasz tą dziewczynę? - zapytał James .
- Którą ? - Odpowiedziałem miejąc na myśli Megan .

- No tą co nas podsłuchiwała . - Powiedział Chris .
- A , no wiem, co z nią ? - Oblizałem usta
- Musimy ją znaleźć , może nam zagrażać .
- Ale ona nam nie zagraża . - Powiedziałem stanowczo .
- A jeśli się komuś wygadała? Możemy mieć przez nią kłopoty . - Powiedział Ryan, trochę zdenerwowany .
- Nie przejmujcie się, nie powiedziała nikomu i się nie wygada . 
- Skąd wiesz? Rozmawiałeś z nią? - Zapytał zaciekawiony James .
- Tak , spotkałem ją w szkole , nawet tu była . - Odpowiedziałem.
- Serio? Kiedy? Jak wygląda? jest seksowna? - Zaczęli pytać .
- Haha , ile pytań. Tak serio , była tu dzisiaj . Ma brązowe włosy do pasa , ciemno czekoladowe oczy , malinowe Usta i piękna figurę , Tak była seksowna . Miała ładną dupę . - Śmiałem się .
- Ohh, Bieber , wiedzę , ze ktoś się chyba tutaj zakochał . - Powiedział Ryan .
- Nie pierdol , czemu tak myślisz? - Zrobiłem się czerwony .
- Bo, zawsze tak mówisz jak się zakochujesz, znamy cię. - Powiedział Chris .
- Nie prawda ! - Odkrzyknąłem .
- Dobra, Bieber nie denerwuj się, przecież wiesz , że żartowaliśmy . - Powiedział James .
- To dobrze, bo wiecie do czego jestem zdolny . - Warknąłem .
- Tak, powiedzieli, czyli sprawa z nią załatwiona ? 
- Tak, nie macie się o co martwić . - Powiedziałem .
Może mięli racje? Może naprawdę się zakochałem? Ale ja jej nawet dobrze nie znam ....


Już 2 rozdział dzisiaj ;) mam nadzieję ze wam się podoba i prosze o komentarze .


Rozdział 4


...Po godzinie się obudziłam, powoli usiadłam na łóżku próbując przypomnieć sobie co się stało. Po chwili podbiegłam do drzwi próbując je otworzyć, nic z tego drzwi był zamknięte na klucz. Podeszłam do okna, wpadłam na pomysł żeby z niego wyskoczyć, ale nie dał bym rady ponieważ za wysoko. Jeszcze raz usiadłam na łóżku myśląc co mogę zrobić, w mojej głowie była pustka jedyne co mogłam zrobić to krzyczeć.
*Justin
Ta laska jest twarda, jedyne co mogę teraz zrobić to czekać aż powie co słyszała. Nagle usłyszałem krzyki "Wypuść mnie !".Poszedłem na górę otworzyłem drzwi i usiadłem obok niej. Było widać że jest nieźle wkórzona.
-Wypuść mnie !-Warknęła
-Nie mogę._Spokojnie odpowiedziałem.
-Dlaczego? -Zapytała zdenerwowana
-Bo nie wiem co usłyszałaś. - Delikatnie podniosłem głos.
-A jak ci powiem to mnie wypuścisz? -Powiedziała poddając się.
-Możliwe.
-"Możliwe" czyli nie ?
-Nie wiem jak dużo wiesz.
-Prawie nic !
-To powiedz mi tyle ile wiesz.
-No dobra...Widziałam tylko jak  dawałeś jakiemuś kolesiowi prochy i, że macie kogoś zabić. I tyle wiem...
-A wiesz kogo dokładnie ?
-Nie !
-Ok.Choć zawiozę cie do domu.
-No nareszcie. -Chamsko odpowiedziała.
Wsiedliśmy do auta i przejechaliśmy połowę drogi milcząc, ale że ja nienawidze ciszy to postanowiłem to przerwać.
-Nigdy cie tu jeszcze nie widziałem.
-Bo od niedawna tu mieszkam.
-Wiesz że jesteś bardzo ciekawska ? -Powiedziałem z uśmiechem.
-Wiem.-Odpowiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.
-A ciekawości to pierwszy stopień do piekła! -Zaśmiałem się.
-W kolejce do piekła jestem pierwsza.-Powiedziała patrząc na mnie.
Nastała chwila ciszy ale tym razem ona ją przerwała
-Zatrzymaj się tu .
-tu mieszkasz ?
-Tak tu a co ?
-Nic tylko tam spytałem.
-Okey to ja idę pa.
-Nie czekaj !
-Tak ?
-Zapomniałem ci oddać telefonu !
-A no tak to dawaj i spadam.
Podałem je telefon a ona pobiegła do domu. Jest naprawdę wyjątkową dziewczyna po raz pierwszy spotkałem dziewczynę która w ogóle się mnie nie bała. Patrzyłem przez chwile na je dom i odjechałem.

~
Rozdział napisała Martyna. Ja bee dodawać jej rozdziały bo jej się nie chce xD

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 3

- Prawda?!
* Justin*
Zapadła cisza.
- Odpowiedz, muszę wiedzieć . 
Muszę powiedzieć , że zafascynowała mnie ta dziewczyna .
Miała bardzo ładne ciemno-czekoladowe oczy. Te malinowe Usta , były stworzone do całowania, a jej ciało było po prostu idealne.
<Och, Bieber ty to się w każdej zakochasz>
- Ale , co ja? - Odpowiedziała wyluzowana.
- No, ty byłaś tam i słyszałaś o czym gadałem z kumplami, prawda?
- Coś ci się chyba pokręciło, koleś. - Powiedziała to tak spokojnie .
- Nie, nie wydaje mi się . - Była, taka spokojna, w ogóle się mnie nie bała, podobało mi się to.
- Dobra, może coś słyszałam i co mi zrobisz?
- Mhhm.. Zadziorna, lubię cię. - Podoba mi się coraz bardziej .
Dobra teraz idziesz ze mną. - Chwyciłem ją za nadgarstek i pociągnąłem ją do Auta .
- Ej, puszczaj co robisz?! - zaczęła się wyrywać .
- Nie! teraz pójdziesz ze mną . - Krzyknąłem, ale wiedziałem , że się nie bała .
Wciągnąłem ją do Auta , zapiąłem jej pas i poszedłem na swoje miejsce.
Zamknąłem, żeby nie wyszła, odpaliłem silnik i ruszyliśmy .
*Megan*
Boże, co on chce mi zrobić? Myśli , że się boje? To się myli.

- I co masz zamiar ze mną zrobić? - zapytałam .
- Jeszcze nie wiem, dojedziemy to pomyślę .
- Muszę ci przyznać, że piękna jesteś. - Powiedział oblizując Usta ..
- Weź się odwal.. dobra? - powiedziała zła.

- Niby czemu? Ja tylko uważam , że jesteś seksowna. - znowu oblizałem usta .
- Oh, Justin , nie wysilaj się i tak mnie nie zdobędziesz .
- Skąd wiesz jak mam na imię? - Zapytałem zdziwiony .
- Mam , swoje sposoby .
- No powiedz, tajemnica jesteś .
- Tak wiem, a po za tym to na Matmie baba powiedziała do Ciebie Justin więc wiesz..
- A no tak...
Musze przyznać, że Justin też jest seksowny, te jego czekoladowe oczy i malinowe Usta, chętnie bym go pocałowała .. I jego piękne włosy ..
- Dobra jesteśmy na miejscu.- Zamruczał pod nosem .
Wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Był jak Gentelmen .
Wysiadłam z auta i zobaczyłam dom, był nie duży, normalny jak zwykłe, ale coś w nim było , lecz nie wiem co .
Poszedł przodem, poszłam tuż za nim.
Otworzył drzwi .
- Proszę wejdź, rozgość się .
Weszłam , było normalnie, jak w każdym domu .
Na stole leżał Jack Daniel's w kuchni narkotyki a po środku były schodu na górę.
- Usiądź . - Powiedział to tak miło i pokazał na kanapę .
Wziął butelkę i kieliszki , i odniósł je do Kuchni.
- Widzę, że jakaś impreza tu była . - Powiedziałam .
- Niee, kumple przyszli trochę się zabawiliśmy.
- Taa, trochę, widzę . - Powiedziałam z małym uśmiechem na twarzy
- Dobra, teraz do rzeczy. Co słyszałaś?
- Nic...
- Mówi, inaczej pożałujesz, nie wiesz do czego jestem zdolny .
- Nie boję się ciebie, tylko dla tego ze sprzedajesz Narkotyki i zabijasz.
- Ha, skąd wiesz, że zabijam? Teraz się wygadałaś .
Kurcze, Megan, ale z ciebie idiotka.
- Dobra, ja chcę iść .
- Nie tak prędko, młoda damo, nie po tym co słyszałaś . - Powiedział głośno . 
Widziałam te złość w oczach. Trochę się bałam .
Chwycił mój nadgarstek całą siłą, trochę zabolało.
- Ałłćć, to boli . - Syknęłam z bólu .
Zatkał mi usta i zaniósł na górę . 
Zaniósł mnie do jakiegoś pokoju, położył na łóżku i przyłożył mi jakąś szmatkę do ust.
Naglę zasnęłam ..


Dobra to na tyle, wiem kiepski był, ale nie miałam dzisiaj weny >.<
Postaram się jutro dodać lepszy .







niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 2

Chłopcy zaczęli iść w moją stronę, więc odwróciłam się i zaczęłam iść dość szybkim tempem , on też przyśpieszyli.
Był już prawie koniec lekcji , wiec starałam się znaleźć moją klasę od Historii. 
Po chwili oni zaczęli za mną biec < haha podobało mi się to, ten ból brzucha ze strachu> więc ja również zaczęłam biec. 
Nagle zadzwonił dzwonek. Uff nigdy nie pomyślałabym , że dzwonek może mnie uratować.
Po 2 sekundach uczniowie wybiegli z klas co sprawiło , że wmieszałam się w tłum i oni nie zdołali mnie w nim znaleźć.

Poszłam znowu do szafki wymienić książki z Historii na matmę

< nienawidzę matmy, a po co mi ona skoro i tak nie będę korzystała , zainwestuje w kalkulator>
I zamierzałam iść pod salę gdzie miałam lekcje.
Gdy już tam doszłam usiadłam i oparłam się o ścianę, wtedy znowu
zauważyłam tych kolesi. Szybko obróciłam się do nich plecami i założyłam kaptur.
Kątem oka widziałam jak się rozglądają za mną, ale na szczęście 
nie kapnęli się że siedzę tuż na przeciwko ich .
 I w końcu dzwonek, poczułam ulgę, naprawdę bardzo się cieszyłam , że teraz zadzwonił.
Weszłam szybko do klasy i ściągnęłam kaptur, zajęłam swoje miejsce i odłożyłam książki na ławkę.
I wtedy zobaczyłam że chłopak sprzedający Narkotyki wszedł do tej samej sali co ja i również zajął miejsce. Zajął miejsce tuż przede mną, gorzej już nie mogło być .
Wystraszyłam się lekko i szybko ściągnęłam Bluzę żeby mnie nie poznał, spięłam włosy dzięki czemu wyglądałam jak Kujon i ciągle
zakrywałam się książką. 
Weszła pani z matmy , zaczęła coś tłumaczyć a on, on kompletnie
ją olał i rozglądał się po całej Klasie, w końcu zatrzymał wzrok na mnie.
Zrzuciłam długopis <specjalnie> i szybko się schyliłam miejąc nadzieje , że nie zorientuje się , że to ja .                                          
Naglę usłyszałam słowa Pani : "Justin czy mógłbyś się skupić na lekcji, a nie rozglądać się po klasie?! " 
On delikatnie się zaśmiał i odpowiedział , że mógłby i jeszcze raz ostatni , spojrzał na ludzi w klasie i się odwrócił.
Ulżyło mi , ale jednak wciąż się trochę bałam.
Lekcje upłynęły bardzo szybko , nawet nie zwróciłam na to uwagi.
Zadzwonił ostatni dzwonek na przerwę i spokojnie wyszłam z klasy.
Na dworze było dość chłodno , a ja nie zabrałam żadnej Kurtki,
więc byłam zmuszona do założenia Bluzy.
Modliłam się żeby ich już nie było w szkole i żeby mnie nie zauważyli.
Zestresowana wyszłam ze szkoły, rozglądnęłam się i zobaczyłam ze nikogo z nich nie ma , więc spokojnie na luzie wyszłam ze szkoły.
Ledwo co przekroczyłam teraz szkoły i zobaczyłam, ze chłopak o imieniu Justin stoi i opiera się o jakieś Czarne auto.
Ponownie założyłam kaptur, po czym bardzo szybkim tempem udałam się w kierunku mojego domu.
On podbiegł do mnie i zapytał która godzina, tłumacząc się, że
zgubił telefon.
Odpowiedziałam zmienionym głosem i postanowiłam iść dalej, ale
widocznie zorientował się , że coś jest nie tak.
Podszedł do mnie jeszcze raz i tym razem stanął naprzeciwko mnie
i ściągnął mi kaptur z głowy.
Nie wiem czemu , ale miałam ochotę się śmiać, ledwo co się
powstrzymałam.
On spojrzał prosto w moje oczy <jego oczy były takie czekoladowe i pociągające, że nie mogłam w nie dalej patrzeć> więc opuściłam głowę w dół.
Chwycił mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry, po czym powiedział.
- To byłaś ty prawda?!
Nie odpowiedziałam.
- Prawda?!


Rozdział napisany przez Martynę.
Proszę was , piszcie komentarze, to dla nas ważne. 

Rozdział 1

Właśnie przyszłam, impreza była szalona, jeszcze nigdy się tak nie bawiłam.
Mam nadzieje że Mama mnie nie okrzyczy , że leże pijana w łóżku.
Tak mam 17 lat, pije i palę i nie mam zamiaru skończyć.
Los Angeles to imprezowe miasto. Wszyscy się bawią, więc czemu ja nie?

Jutro do szkoły, pewnie znowu zrobię Wagary z przyjaciółmi.
No cóż, to moje życie , zaraz się przekonacie.
- Megan! Kochanie, czemu tak późno wracasz do domu? Miałaś być o 8 a nie o 24 ..
Tak, moja mama jest Nadopiekuńcza, nie znoszę tego, ale wiem że mnie Kocha .
- Mamo! Już mówiłam, byłam u koleżanki i robiłyśmy Projekt na jutro.
Tak, wiem skłamałam, ale co miałam powiedzieć? No mamo, byłam na imprezie z przyjaciółmi, jestem pijana.

- No dobra, nie dostaniesz kary, za to że robiłaś Projekt , ale jak wyczuje od ciebie chodziarz raz Alkohol , to zobaczysz. Powiedziała ze złością w oczach .
Dobrze , że nic nie wyczuła bo miałabym przechlapane .
No dobra jest już po 12, muszę iść pod Prysznic i wziąć Gumę.
Poszłam pod prysznic, siedziałam tam z godzinę.
Wyszłam ubrałam piżamę i umyłam zęby . 

- Guma, guma, gdzie jest ta pierdolona guma?!
Boże ile można szukać gumy? Po 5 minutach znalazłam .
Dobra wchodzę na Fb i TT może Caitlin (przyjaciółka) jest dostępna.
Weszłam i była, więc napisałam.
M : Hej Caitlin, co tam?
C : Nic ciekawego, impreza była zajebista , a tam?
M : Też nic, oczywiście matka przyszła i zaczęła wypytywać .
C : Coś powiedziała?
M : Że byłam u koleżanki i robiłyśmy Projekt.
C : Hahah, nie dostałaś Kary?
M : Nie, ale za często ją okłamuje .
C : Nie ważne, też okłamuje moich Rodziców i nic.
M : Dobra, ja już będę kończyć, jutro do szkoły.
C : Chodź na wagary zadzwonię po resztę i pójdziemy do jakiejś Knajpy, co ty na to?
M : No dobra, to przyjdź po mnie , Pa .
C : Ok, pa do jutra .
I Znowu wagary, nienawidzę szkoły, chyba tak jak wszyscy.
Ale w naszej szkole jest tak , że Nauczyciel to nie interesuje, kto chodzi na wagary , a kto nie. Ale nasza 4 czyli Ja,Caitlin,Niki i Max to coś innego, później się przekonacie.
Okeej, no to idę spać, mama jutro pracuje więc mogę trochę dłużej pospać.
*8 rano*
Budzik zadzwonił. Już dawno powinnam być w szkole. Wstaje, muszę się ubrać.

Ubrałam, Fioletowe rurki, t-shirt z napisem ,,Fuck You " i czarne converse. Włosy rozczesałam , nałożyłam lekki makijaż i poszłam zjeść śniadanie . 
Zrobiłam sobie Kanapkę i wyciągnęłam sok Pomarańczowy z lodówki.
Zjadłam i poszłam umyć zęby. Chwile potem przyszła Caitlin i poszłyśmy po chłopaków.
- Dzwoń. Powiedziałam .
- Nie, ty dzwoń . Odpowiedziała .
- No, okej .
Zadzwoniłam , chłopcy już czekali.
- No chodźcie , Wagary czekają .
- No to idziemy. Odpowiedział Max.
Idziemy i idziemy ... Nagle zatrzymuje się Czarne Auto i z niego wysiada moja mama.
- Megan! A co ty tu robisz? Nie powinnaś być w szkole?!
- No tak, ale odwołali 1 lekcję więc poszłam z przyjaciółmi się przejść . 
- No jasne, wsiadaj i jedziemy do szkoły ! 
- Dobra ja muszę iść. Odpowiedziałam z grymasem na twarzy .
Wsiadłam do auta i już zaczęła się czepiać.
- Jedziemy do szkoły i masz powiedzieć Pani, że się spóźniłaś, okej?
- Dobra, ale mi siary narobiłaś..
Nastała cisza. I tak zostało aż do szkoły .
Wysiadłam i nawet się nie pożegnałam. Widziałam , że mama była zła.
Poszłam do swojej szafki , wzięłam książki i już miałam iść lecz moją uwagę przyciągnął Chłopak ubrany na czarno w czarnych okularach przeciwsłonecznych i bardzo dobrze zbudowany.
Coś trzymał w rękach, to były chyba narkotyki . Podeszła do niego jakaś dziewczyna kupiła je i odeszła. Chciałam też podejść ale wiedziałam że ktoś mnie zauważy, chodziarz ta szkoła jest taka, że nikt na nic nie zwraca uwagi.
Odszedł, byłam taka ciekawa co teraz zrobi , więc postanowiałm go śledzić. Poszłam za nim, widziałam że ma broń w kieszeni bo mu wystawała. Podszedł do jakichś gości, zaczęli coś gadać, usłyszałam tylko Jason i zabić.Zauważyli mnie.
Wiedziałam , że wpakowałam się w niezłe tarapaty .


~
To mój pierwszy rozdział więc proszę bez hejtów.

Martyna doda jutro 2.
Codziennie będą nowe ♥

Prolog

Jestem dość nietypową dziewczyną, każdy mi to powtarza  Zawsze kręciło mnie niebezpieczeństwo, ciągle pakowałam się w kłopoty, między innymi to była przyczyną ciągłych wyprowadzek. Pięć przeprowadzek w ciągu roku to dla mnie lekka przesada i męczyło mnie to. Niby jestem z dobrego domu,rodzice zawsze poświęcali mi dużo czasu. Z mamą miałam świetne kontakty ,ale z tata po chwili całkiem poświęcał się pracy .Były dni kiedy nawet nie wracał na noc ,bo siedział w pracy. To było powodem ich ciągłych kłótni i rozwodu. Przed ich rozwodem byłam naprawdę dobra uczennica a nawet wzorową byłam grzeczna i wszystkiego się bałam .A po, stałam się zupełnie inna to chyba był rodzaj buntu kocham niebezpieczeństwo imprezy i nie raz przez to wyleciałam z niejednej szkoły. Jak przeprowadzałyśmy się do nowego miasta mama budowała nam dobra opinie ale ja zawsze to niszczyłam. Teraz gdy przeprowadziłam się do Los Angeles jednego z najbardziej niebezpiecznych i imprezowych miast <lub państw> W Ameryce postanowiłam że pojadę na całość i tak tez zrobiłam ale zadarłam nie z tymi ludźmi...