czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 16

-Hallo?-Odebrał jakiś męski głos..
 -Megan?-Zapytałem lekko zdziwiony.
-Nie, Megan musiała zostawić przypadek telefon w moim aucie.
-Jakim prawem kurwa w twoim aucie, wo gule to kim ty do cholery jesteś ?!!-Podniosłem głos.
-Dziewczyna szła sama poboczem padał deszcz było mi jej szkoda więc zapytałem czy ja podwiesić, sam nie raczyłeś się zjawić.
-Kurwa nie raczyłem ! Powiem ci ze  nie masz zielonego pojęcia dlaczego nie zdążyłem odpierdol się od niej !!
-Dobra stary spokój.
-Kurwa nie mów mi że mam się uspokoić !-Krzyknąłem i się rozłączyłem. Ten dupek wkurwił  mnie na maksa..Ale przynajmniej wiedziałem ze Megan jest już w domu. Postanowiłem ze do niej pojadę

*10 minut później*
Dojechałem do jej domu wysiadłem z auta i zapukałem w drzwi, dochodziła 23. Dziewczyna powoli otworzyła drzwi. Gdy mnie zobaczyła jej oczy się rozszerzyły, nawet nie wiem dlaczego ale wyglądała na przerażoną.
-Justin ! Co ci się stało w głowę.-Weszłam do środka i usiadłem na kanapę.
-W głowę? A coś z nią ni tak ?
-Oprócz tego ze krwawisz i że teraz możesz mieć jeszcze bardziej nie poklei w głowie to nie.
-Oo daj spokój za chwile przestanie.
-Nie ruszaj się stąd.-Rozsiadłem się wygodnie na kanapie i włączyłem tv nie leciało nic ciekawego więc skakałem z programu na program.
-Justin obróć się tyłem do mnie.-Megan stanęła nadepną z jakimiś chusteczkami i wodą.
-Ale nie trzeba nie pierwszy i ostatni raz mam takie zadrapanie.
-Justin kurwa nazywasz zadrapaniem rozciętą głowę ?! Obróć się i nie odzywaj.-Obróciłem się bez słowa ona zabrała chusteczkę i powoli zaczęła mi przemywać tył głowy. Na początku troche piekło ale dało sie przyzwyczaić.
-Kto cie tak urządził ?
-Nie ważne.
-Serio ! Justin kurwa cokolwiek zapytam to nie ważne ty chcesz żebym mówiła ci wszystko a sam nie mówisz mi nic ! Myślisz ze to jest w porządku ?
-Nie, ja uważam ze nie musisz o tym wiedzieć. Jesteś przed okresem czy co ?
-Cwel z ciebie !
-I co teraz będziesz mnie od cweli wyzywać.- Poczułem ze coraz mocniej naciska na moją ranę..-To boli Kurwa przestań !-Wrzasnąłem.
-Ojć przepraszam myślałam ze zadrapania takiego twardego cwela nie bolą.
-Megan kurwa nie prowokuj mnie !
-Bo co ? Co mi zrobisz ? Zabijesz mnie ?-Ona coraz bardziej mnie prowokowała końcówka nie wytrzymałem i wybuchnąłem.
-Poco bym miał zabijać taką bezużyteczną dziwkę jak ty ?
-Wypierdalaj z mojego domu !
-Chętnie..-Wyszedłem i zatrzasnąłem za sobą drzwi.
___________________________________________________________________________________Hej ♥♥ Jest rozdział 16 taki troch głupi ale nie miałam innych pomysłów <33 dziękuje za komentarze i naprawdę ciesze sie ze to czytacie i wam sie podoba ♥♥ I wiecie będę dodawała rozdziały jak będzie 10 komentarzy :)) dacie rade wierze w was papapa :**

Blog

Hej, tutaj inna adminka tego bloga, ja tutaj już prawie wogule nie pisze tylko Martyna , ale za to pisze innego z Martyną i jeszcze inną adminką :) Bardzo zapraszam i bardzo bym chciałą żeby były jakieś komentarze <3 :/ http://evilcanbedanger.blogspot.com/

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 15

Koleś stojący nade mną wyglądał jak Will. Krążył chwile nade mną i coś krzyczała ale nic nie rozumiałam słyszałem tylko bełkot. Cwel nawet nie wiedział ze sobie głos marnuje. Leżałem tak jeszcze 2 minuta a potem sam nie wiem co się stało
*Megan*
Jest już 21:50 a Justina nadal nie ma zaczynam się o niego martwić. Nawet nie powiedział mi gdzie jedzie. Uhh może zapomniał. Wyciągam z kieszeni telefon wykręciłam jego numer i nacisnęłam na zieloną słuchawkę. Nie odbierał poczta sie włączyła. Nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam że zamówię taksówkę.
-Halo dobry wieczór chciałam zamówić taksówkę.
-Przepraszamy ale w tej chwili nie mamy wolnych taksówek proszę zadzwonić później.- Zanim zdarzyłam cokolwiek powiedzieć kobieta się rozłączyła. No cóż nie daleko powinien być przystanek. Szłam chodnikiem obok mnie przejeżdżały szybko samochody. Wreszcie doszłam do przystanku.
-Kurwa !!-Krzyknęłam sama do siebie.-To się nazywa mieć szczęście.-Ostatni autobus jechał 6 minut temu. Postanowiłam ze pójdę z buta w końcu kiedyś dojdę do domy. Zeszłam na pobocze. Było czarno jak w dupie dosłownie. Nie było nawet pieprzonej latarni. Nagle jakieś auto zatrzymało się przede mną a z niego wysiadł jakiś chłopak, wyglądał całkiem sympatycznie.
-Hej, podwiesić cie może ?
-Nie dziękuje przejdę się, jest całkiem ciepły i przyjemny wieczór.- Uśmiechnęłam się i wtedy jak nazłość lunęło deszczem.
-Jesteś tego pewna ?
-Dobra ..-Wymamrotałam i wsiadłam do obcego samochodu.
-No to gdzie mam cie zawieść ?- Przecież nie podam mu adresu, co jak to jakiś pedofil..
-Wysadź mnie na osiedlu DownUnder.-To dwie uliczki przed moim domem więc mogę sobie podejść.
-Jak sobie życzysz.-Odpowiedział z szerokim uśmiechem. Nie powinnam wsiadać do tego auta, jestem naiwna i łatwo wierna po tym co ostatnio się stało powinnam nadal czekać na Justina pod szpitalem. Nagle samochód się zatrzymał. Zobaczyłam w ciemności osiedle DownUnder. On mnie naprawdę tylko podwiózł. Odetchnęłam z ulgą .
-Dzięki.-Powiedziałam otwierając drzwi.
-Do usług, a tak serio to mam nadzieje ze się jeszcze zobaczymy.-Uśmiechnął się szeroko.
-Możliwe.-Puściłam mu oczko i zamknęłam drzwi.Chłopak po chwili odjechała a ja pobiegłam do domu. Nadal zastanawiało mnie to co dzieje się z Justinem. Powoli zaczynałam się bać.

*Justin*
Obudziłem sie w jakimś pomieszczeniu. Cholernie bolała mnie głowa, nie miałem pojęcie gdzie jestem ale też nie miałem zamiaru tu dłużnej siedzieć miałem pojechać po Megan. Wstałem i podeszłem do drzwi powoli je otworzyłem i wyszedłem na zewnątrz. Już było cholernie ciemno nikogo nie było więc uznałem ze to dobra szansa na ucieczkę. Biegłem szybko przed siebie. Nagle potknąłem się o jakiś korzeń i upadłem na ziemię. Wstałem i zobaczyłem że obok mnie stoi moje auto. Czyli cwel który mnie tam przywlekł nie spodziewał się że ucieknę. Auto było otwarte. w sumie zostawiłem je otwarte bo się śpieszyłem. Wsiadłem do środka i je zapaliłem. Przypomniałem sobie że miałem pojechać po Megan do szpitala. Zabiałem telefon z tylich siedzeń. Nieodebrane połączenie od Megan. Natychmiast oddzwoniłem.
-Halo ?-Odebrał jakiś męski głos..
___________________________________________________________________________________
Ciekawe kogo był ten głos, możne ktoś po drodze porwał Megan a może zgubiła telefon :DD Haha lubię stawiać was w niepewności xd No to tak to jest narzazie ostatni rozdział dopóki nie pojawi się 5 komentarzy nie pisze :D Papapapap ♥

Rozdział 14

*Justin*
Dojechaliśmy do domu Megan. 
-Justin idziesz ze mną ?
-Nie, ja poczekam. -Uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła uśmiech i w pośpiechu weszła do domu. Nagle poczułem wibracje w kieszeni, telefon. Wyciągnąłem go i przejechałem palcem po ekranie telefonu żeby odebrać.
-Halo Justin ?!
-Co ?-Warknąłem
-Stary jesteś nam potrzebny Luke wyczaił nasza bazę will dziś poszedł na przeszpiegi dowiedział się że o 20 mają zamiar uderzyć jest 19 stary potrzebujemy cię. Mamy pomysł żeby oni rozsadzili bazę a my się zaczaimy w lesie obok i w odpowiednim czasie wyjdziemy i zaatakujemy.
-Nie mogę teraz, muszę jechać z megan do szpitala.
-Co z nią ?
-Jej mama zemdlała i jest w szpitalu i musi jej zawieść rzeczy.
-Bez ciebie nie damy rady.
-Dobra tylko ją odwiozę i zaraz tam będę.
-Auto zaparkuj przed lasem i wbiegnij tam my już będziemy tam czekać.
Dobra.-Rozłączyłem się i rzuciłem telefon na tylnie siedzenie. W tym samym czasie megan wsiadła do samochodu. 
-Wszystko w porządku ?
-Tak.
Dlaczego jesteś tak zdenerwowany?- szerzej otworzyła oczy patrząc na moje napięte mięśnie.
-Megan słuchaj odwiozę cie do szpitala i będę musiał jechać ale postaram się wrócić jak najszybciej.
-Dobrze ja mogę zadzwonić po taxi lub pojechać autobusem, nie ma sprawy.
-Nie nie pojedziesz żadną taksówką ani autobusem poczekasz tam na mnie a ja po ciebie przyjadę i pojedziemy do domy. Nie puszcze cie nigdzie samej po tym co ostatnio się wydarzyło.
-Justin ja dam sobie rade nie mam 6 lat !
-Przedtem tez sadziłaś ze dasz sobie rade, ale nie ten skurwiel jest silniejszy więc nie ma mowy!
-dobra..-Wymamrotała pod nosem. Odpaliłem auto i wyruszyłem w stronę szpitala. Po 5 minutach dojechaliśmy wysadziłem ją i natychmiast pojechałem w wyznaczone miejsce. Spojrzałem na zegarek była 19:30, miałem jeszcze sporo czasu. Minęło 15 minut zanim znalazłem się na miejscu. zostawiłem auto przed laskiem i szybko do niego wbiegłem miałem jeszcze 25 minut. Nigdzie nie widziałem chłopaków to dziwne powinni już tu być. Postanowiłem że wejdę trochę dalej. Usłyszałem za mną kroki gdy próbowałem się obrócić zostałem uderzony w tył głowy jakimś przedmiotem. Natychmiast upadłem. Widziałem rozmazany obraz. Koles stojący najemną wyglądał jak...
___________________________________________________________________________________
Przepraszam ze taki krótki, dziś dodam kolejny bo wczoraj nie dodałam. Jesteście ciekawi kogo zobaczył Justin? Może komuś uda się domyślić :DD ale narazie potrzymam was w tej niepewności :D No i tak jeżeli nie będzie 5 komentarzy pod tym rozdziałem to napisze ostatni rozdział 15 i zawieśże bloga na jakis czas, bo ja już na serio nie wiem czy wy to czytacie czy nie. Nie wiem czy jest sens pisania tego. Więc jeżeli do jutra nie będzie 5 komentarzy zawieszam blog, przepraszam ale skoro tego nie czytacie to nie ma sensu pisania dalej :)

Nowy Blog :)

Nasz nowy blog , zapraszam do czytania, tym razem chciałąbym żeby były jakieś komentarze :) Oczywiście na tym też będziemy pisać, mamy teraz dwa blogi a jak nie będzie komentarzy to przestajemy pisać :/

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Nanannanananan ♥♥

Siemka !! A więc tak rozdziały będą dodawane codziennie aż do końca wakacji <tylko 30 i 31 nie dam rady ponieważ jadę na spotkanie z tatą> Wieczorem a nawet bardzo późnym wieczorem bo zazwyczaj o 22 mam największa wenę do pisania. Założyłam z Martą i Moniką nowy blog ale to nie znaczy że będę zaniedbywać tego.Będę pisała tu i tam :D Więc do końca wakacji akcja na tym blogu rozwinie się i to bardzo już mam nowe pomysł :D Dziękuje za komentarze i miło by było gdybym rano wchodziła na bloga i zobaczyła ze sa jakieś nowe :)) Wiem że nie chce wam sie komentować ale jak widzę ze wam się podoba i to czytacie to odrazu mam większą chęć do pisania :D

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 13

*Justin*
Megan okropnie się trzęsła, w jej oczach naprawdę było widać strach. Wyglądała tak bezbronnie. Nawet jak porwał ją luk nie była tak roztrzęsiona. Zbliżyłem się do niej i mocno ją przytuliłem. Chciałam żeby czuła ze jestem i będę żeby chociaż na chwile czuła się bezpieczna , brakowało mi słów nie umiałem ją zapewnić ze wszytko będzie dobrze nie byłam wstanie jej pocieszyć. Tak bardzo chciałem jej pomóc ale nie umiałem. Czułem jak jej łzy moczą moja koszulkę.
-Megan, zrobię wszytko co w mojej mocy aby ją znaleźć..-Tylko to mogłem zrobić żeby jej w tej chwili pomóc.
-Dziękuje
-Nie ma za co.-Powiedziałem jeszcze mocniej przyciskając ją do siebie. Przez chwile panowała cisza.
-Megan ?
-Tak ?-Odpowiedziała cieniutkim głosikiem.
-Kocham Cię.-Powiedziałem jej coś czego nigdy nikomu nie powiedziałem tak szczerze.
-Ja ciebie też Justin.-Po tych słowach zbiło mi się tak jakoś miło takie dziwne uczucie którego nie mogłem opisać. Zakochałeś się po uszy Bieber.
-Pojedziemy teraz do domu i coś zjesz a następnie zadzwonimy do jej pracy i znajomych, pojedziemy jeszcze w miejsca w których najczęściej przebywała.-Wypuściłem ja z uścisku i powiedziałem patrząc w jej brązowe oczy lekko błyszczały się od łez.
-Dobrze.- Oparła się o siedzenie i patrzyła przez okno.

*Megan*
Justin odpalił auto i ruszył w stronę swojego domu a ja gapiłam się ślepo w okno. Bałam się o mamę a jednocześnie cieszyłam się bo justin pierwszy raz powiedział mi ze menie kocha. Po drodze mijaliśmy szkołę widziałam jak mamy zaprowadzają tam swoje dzieci takie szczęśliwe. Tęskniłam za nią to było okropne, czułam taka pustkę.. Uczucie nie do zniesienia.
-Wysiadaj kochanie.-Samochód nagle stanął, ja spojrzałam na wychodzącego z auta justina, już miałam otworzyć drzwi kiedy justin zrobił to pierwszy. Uśmiechnął się delikatnie i podał mi rękę. Weszliśmy do domu i wtedy zadzwonił mój telefon natychmiast wyciągałam  go z kieszeni i odebrałam z nadzieją że to mama.
-Halo ?
-Dzieńdobry z tej strony Doktor  Jack Bexlaham. Pańska matka jest w szpitalu. Zemdlała dziś w pracy i poprosiła żebym zadzwonił do Pani i powiadomił o całym zajściu.- Serce zaczeło mi bić szybciej. Mama w szpitalu.. Co jak to przezemnie.
-Dobrze bardzo dziękuje zaraz tam będę.-Koleś się rozłaczył a ja tylko pociągłam Justina za ręke i wyszłam z domu.
-Co się stało kto to był ?
-Justin moja mam jest w szpitalu, zemdlała w pracy musimy tam jechać
-Dobrze. wskakuj.-Weszliśmy szybko do samochodu a on odjechał z piskiem opon. Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Justin zaparkował i oboje wysiedliśmy z auta. Gdy weszliśmy do szpitala zauważyłam panią przy recepcji, wyglądała na całkiem miłą.
-Dzień dobry szukam Pani Jesicy Williams.
-No nie wiem czy taki dobry dopóki pani nie przyszła to może był.-otworzyłam seżej oczy a ona wywruciła oczami, co za bestie pracują w tej służbie zdrowia..-Pani z rodziny?
-Tak jestem córką.
-Sala numer 126.-Odpowiedziała z łaską.
-Dziękuje.-powiedziałam i szybko pobiegłam w stronę windy. Justin szedł za mną. Oboje weszliśmy do windy i naciskam przycisk. Po chwili winda się zatrzymała a my z niej wysiedliśmy szłam po korytarzach rozglądając się za salą numer 126 . Po pewnym czasie zobaczyłam ostatnie drzwi z numerem 126. Pobiegłam do nich i szybko weszłam. Zobaczyłam tam leżąca mamę.
-Mamo !-rzuciłam się na nią i mocno przytuliłam ona automatycznie się uśmiechnęła.
-Megan kochanie tak się ciesze ze przyjechałaś.
-Mamo przepraszam za to co wczoraj powiedziałam ja nie miałam tego na myśli tylko po prostu byłam w szoku nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Kocham cię mamo i jestem ci naprawdę wdzięczna za to co dla mnie robisz nie wiem czy bez ciebie bym sobie poradziła.
-Kochanie rozumiem. Ciesze się że cie widzę.
-Mamo co się stało jak tu trafiłaś ?
-W pracy zrobiło mi się słabo upadłam po czym obudziłam się tutaj.
-Kiedy cie wypuszczą ?
-Jak zrobią mi wszystkie badania lekarz powiedziała ze potrwa to góra 2 dni.
-Ok, pojadę do domu przywiozę ci wszystkie potrzebne rzeczy.
-Dobrze. ja muszę jeszcze zadzwonić do pracy i wszystko wyjaśnić
-Mamo nie nie teraz praca nie jest jakaś super ważna może poczekać, teraz najważniejsze jest twoje zdrowie.
-Ohh Megan zawsze byłaś taka uparta.
-No cóż.. Dobra to ja pojadę po te rzeczy a ty za ten czas się prześpij.-Podeszłam do niej dałam jej buziaka i wyszłam. Na korytarzu zauważyłam siedzącego Justina widziałam że był zdenerwowany, gdy usłyszał delikatne trzaśnięcie drzwi szybko spojrzał w moją stronę.
-I co z nią ?-Zapytał z troską w głosie.
-To nie powinno być nic poważnego, zemdlała w prazy możliwe że z przemęczenia. Justin czy moglibyśmy pojechać do mnie do domu zabrać mamie jakieś świeże rzeczy i przemieści je tu ?
-Tak oczywiście chodź. Pociągną mnie za rękę. Weszliśmy do windy Justin powoli zbliżył się do mnie i pocałował, oparłam się o ścianę a on lekko na mnie napierał muszę przyznać ze to było cholernie przyjemne. Nagle przerwało nam chrząknięcie oboje szybko sie od siebie odsunęliśmy  spopielimy w stronę drzwi widy. Stała w niej staruszka z laską, dziwnie na nas patrzyła. Wybuchłam śmiechem i szybko wyszłam justn za mną. Próbował się powstrzymać od śmiechu.
______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Jest 13 rozdział :DD Justin pierwszy raz powiedział megan że ją kocha !!! I ta sytuacja w windzie xd
Mam nadzieje ze rozdział wam się spodoba. Jest całkiem długi :DD I bardzo dziękuje za wcześniejsze komentarze ♥♥ Jutro postaram się dodać drugi rozdział