piątek, 4 października 2013

Rozdział 20

Ruszyłam w stronę domu Justina. Szłam nie całe 5 minut, od celu dzieliły mnie tylko 2 domy. Przejechałam rekom po moich włosach wzięłam w głęboki w dech i otarłam twarz. Gdy już miałam otworzyć bramkę i wejść usłyszałam krzyki dochodzące z przed drzwi. Postanowiłam ze nie będę przerywać i przeczekam tą całą kłótnie. Zdziwiło mnie tylko to co usłyszałam na samym końcu.
-Co kurwa, zakochałeś się w tej małej dziwce ?-Nie wiedziałam kto to powiedział nigdy wcześniej nie słyszałam tego głosu.
-Hahahaha, ja się niby kurwa zakochałem w tej suce?!-Zapytał z kpiną.-Jak w końcu uda mi się ją wyruchać zostawię jak inne narazie poudaje ze mi na niej zależy. Megan jest dla mnie tylko zabawą.-Gdy usłyszałam że mówią o mnie serce zaczęło mi mocniej bić a do oczu napływać łzy. Poczułam że zostałam z tym wszystkim sama że już nie mam nikogo komu mogę zaufać. Czułam się jak szmata. Stałam tam i nie wiedziałam co mam robić. Odwróciłam się i zaczęłam biec w jakąś uliczkę, wszystko było takie nie wyraźne przez łzy. Biegłam i upadłam jak zresztą zawsze, tyle że tym razem uderzyłam się cholernie mocno w głowę i straciłam przytomność.

*5 godz. później*
-Wstawaj śpioszku.-Przetarłam oczu, przeciągnęłam się i spojrzałam na chłopaka siedzącego obok mnie.
-Co ja t robię do cholery?!-Warknęłam przypominając sobie wczorajsze zdarzenia.
-Znalazłem cię jak leżałaś obok lasu na ziemi wystraszyłem się, przecież nie mogłem cie tam tak zostawić.-Spojrzałam jeszcze raz na tego dupka z pogardą. Podniosłam się z łózka próbując dojść do drzwi.Ale mnie wyprzedził.-gdzie ty idziesz megan w każdej chwili może ci się coś stać nie widzisz ze masz rozwaloną głowę?!
-A co cie to obchodzi do cholery?! Daj mi spokój !-Odepchnęłam Justina stojącego przede mną i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam znajome mi schody i powoli po nich zbiegłam, on za mną.
-Co ci się stało co ?!
-Nic po prostu już wiem jaki z ciebie dupek.- Uśmiechnęłam się podło.
-O co ci do cholery chodzi ?!-Chwycił mnie za ramie i odwrócił w swoją stronę.
-No nie wiem, a o co może chodzić zwykłej małej suce?
-Co ty wygadujesz, chyba za mocno przyjebałaś głową o kamień.
-Nie, Justin daj mi spokuj wiem że chcesz mnie tylko wykorzystać, wiem że jestem dla ciebie zwykłą dziwką. Znajdź drugą naiwną.- Podeszłam do konta  w którym leżały moje trampki, wsuwałam je na nogi  i wyszłam z jego domu. Nawet nie zaprzeczył na serio byłam dla niego nikim. Podeszłam na przystanek autobusowy  który znajdował się niedaleko jego domu. Miałam niezłe szczęście bo akurat jechał autobus który zawiezie mnie prosto pod dom. Wskoczyłam do niego i rozglądnęłam się nikogo w nim nie było oprócz jednej starszej pani. Pewnie dlatego że jest 6 rano. Usiadłam na pierwszym na środkowym siedzeniu i ślepo gapiłam się w okno. To co się dzieje  naprawdę mnie przerasta. Nadszedł mój przystanek, autobus zatrzymał się a ja szybko wybiegłam. Ruszyłam w strunę mojego domu. Auta taty już nie było z czego się ucieszyłam. Próbowałam otworzyć drzwi ale były zamknięte najwyraźniej tata o to zadbał. Zaczęłam grzebać w kieszeni bluzy w oszukiwaniu klucza. Gdy już znalazłam otworzyłam drzwi i weszłam do środka, zamknęłam za sobą drzwi i zciągałam buty.  Z racji tej ze była sobota a ja miałam w domu totalny chlew postanowiłam zrobić porządki, jak mama wróci przynajmniej nie będzie narzekać.


*Justin*
Cholera spierdoliłem sprawę. Musiała słyszeć tą wczorajszą kłótnie z Joe'm. Ja powiedziałem tak żeby ją chronić wiem ze jemu nie za bardzo można ufać co prawda jest w naszym gangu ale już pare razy donosił temu chujowi o naszych planach. Bałem się że wtedy będzie wiedział ze ona dla mnei coś znaczy. Jak ja mam jej to wytłumaczyć, nie uwierzy mi po tym wszystkim.
-Kurwa naprawdę spierdoliłem sprawę.-Położyłem się na łóżko rozmyślając o wszystkim.  Zadzwonił mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałem.
-Czego ?-Powiedziałem sucho.
-Cześć kocie, co robisz dziś wieczorem dawno u ciebie nie byłam.- Nilla kurwa dziwka nad dziwkami, jeszcze ona chce dokończa zjebać mi humor.
-Możesz nawet teraz.-Odpowiedziałem pragnąc wepchnąć mojego kutasa w jej dupę i usłyszeć jej ciche jęki.
-Dobrze niezadługo będę.-Rozłączyłem się i zuciełem telefonem o ścianę. Nie minęło 10 minut i usłyszałem dzwonek do drzwi. Zeszłem na dół i je otworzyłem. Nilla.
-Cześć skarbie dawno się nie bawiliśmy.-Weszła do środka odrazu rzucając się na mnie. Upadłem na kanapę ona rozpięła mój rozporek.
-Wynagrodzę ci to.-zsunęła ze mnie spodnie a następnie bokserki usiadła na mnie okrakiem i zaczęła się powoli ocierać o mojego penisa.
-Um tak skarbie tak mi dobrze.-Wyszeptałem do jej ucha. Wtedy ona położyła na nim rękę i zaczęła się nim bawić. następne zabrała go do buzi lekko przygryzając i ssąc. Zaczęłam z siebie wydawać ciche jęki. Po chwili doprowadziła mnie do wyprysku. Wyprysną w jej buzi. Połka to i oblizała usta. Po raz kolejny siadła na mnie okrakiem i podciągnęła spódnice do góry. Wtedy zorientowałem się że nie założyła nawet majtek. Zaczęliśmy wykonywać ruchy biodrami ona krzyczała a ja coraz mocniej wchodziłem w nią i wychodziłem.
-Justin dość to boli.- Na te słowa zacząłem jeszcze szybciej i z większą mocą poruszać się w niej ona jedynie zacisnęła żeby i zaczęła również się ruszać. Powoli opadliśmy na kanapę szczytując. Nie powiem podobało mi się. Po chwili Nilla wstała i udała się do łazienki a ja zacząłem się ogarniać.


___________________________________________________________________________________Przepraszam ze tak rzadko dodaje rozdziały ale sami wiecie szkoła dużo nauki iw gl. ale ten jest dośc długi mam nadzieje ze wam się spodoba :) Licze na komentarze Jeżeli będzie 10 pojawi się nastepny rozdział :D

piątek, 20 września 2013

Rozdział 19

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam wysokiego mężczyznę , dobrze ubranego  otworzyłam szerzej oczy przecież to był mój tata. Stałam jak wryta, nie widziałam go tak długo. Zastanawiało mnie jedynie co on tutaj robi. Skąd znał nasz nowy adres do cholery?!
-Wpuścisz mnie ? -Zapytał lekko się uśmiechając.
-Co? A tak tak  wejdź.-Odsunęłam się i wpuściłam go do środka.-Co tu robisz? Zwolnili cie z pracy czy co?-Zakpiłam z niego, jego mina odrazu spoważniał jakoś mało mnie to obchodziło. Przez te wszystkie lata miał mnie w dupie i myśli że teraz jak się zjawi to żucie mu się w ramiona. Byłam na niego zła, za to że kiedy go potrzebowałam nie było go, niejednokrotnie do niego dzwoniłam albo włączała się poczta głosowa albo mówił że jest w pracy i nie może  teraz rozmawiać. Nagle jego głos przerwał moje rozmyślanie.
-Nie. Przyjechałem bo twoja matka do mnie dzwoniła, powiedziała mi o chorobie..-I tu nagle urwał.- Mama kazała mi zabrać cię do mnie na czas do puki nie wyzdrowieje.
-Co proszę?!
-Jedziesz do mnie na czas dopóki mama nie wyzdrowieje, więc pakuj swoje rzeczy bo nie mam czasu.
-Nigdzie nie jadę do cholery !! Mama wraca za parę dni ! Nie ma mowy żebym się z tond ruszyła.
-Megan pakuj swoje rzeczy i jedziemy spieszę się rozumiesz!
-Mam to w dupie czy się spieszysz czy nie sam kurwa się pakuj do swojego samochodu i wracaj tam z skąd przyjechałeś!
-Jak ty się do cholery wyrażasz co ?!-Zaczął się po mnie wydzierać postanowiłam ze oleje typa i pójdę dalej oglądać telewizor. Ruszyłam w stronę salonu dalej coś tam sobie gadał ale miałam go w dupie, jak byłam w potrzebie też  miał mnie w dupie odwdzięczam się tym samym.-Kurwa megan wróć tu co ty sobie wyobrażasz mówię do ciebie ...-BLABALBLABLABLABLABLABLABLABLA.....Podgoniłam telewizor tak aby zagłuszał  bełkoty taty. Wyrwał mi pilota z reki na co zareagowałam dość agresywnie.
-Pojebało cie czy co oddaj mi ten pilot.
-Megan jak ty się zachowujesz co sie z tobą stało? Zawiodłem się na tobie.-Powiedział i spuścił głowę w dół ojejku mój tatuś się na mnie zawiódł kurwa chyba się zesram z bólu..
-Zamknij się ! Wiesz dlaczego sie kurwa zmieniłam bo ty kochasz bardzie swoją prace niż mnie przez te wszystkie lata dzwoniłam prosiłam o pomoc a ty miałeś to w dupie! Teraz ja nie mam ochoty cie kurwa słuchać wiec wyjdź !!
-Nie wyjdę do puki ty nie wsiądziesz to tego cholernego auta.
-Spierdalaj !-Za to dostałam w twarz, spojrzałam na niego z Łazami w oczach. Zabrałam szybko bluzę i buty i uciekłam z domu. Biegłam prosto przed siebie niezwracająca uwagi na to co się dzieje do okola. Zbliżyłam się do dość ruchliwej drogi chciałam szybko przebiec prze ulice ale coś mi to nie wyszło. Prawie wpadłam pod samochód kierowca się zatrzymał a ja leżałam na ulicy i płakałam jak jakaś opętana. Przez łzy zobaczyłam chłopaka tego który ostatnio mnie podwiózł pomógł mi wstać otworzył  drzwi do swojego samochodu nic nie mówiąc wsiadłam do niego on usiadł obok patrzył na mnie lekko niepewnie.
-Hej megan co się stało?-Zapyta;l z taką troską w  głosie. Potrzebowałam teraz w tej chwili kogoś kto mnie mocno przytuli i powie że wszystko będzie dobrze.
-Nic, tak po prostu sobie płacze. -Wymusiłam uśmiech przez łzy. Chyba go zatkało nie wiedział co ma powiedzieć przytulił mnie.
-Możesz zawieść mnie w jedno miejsce  ?-Otarłam łzy i odsunęłam się od niego.
-Pewnie.-Usiadł na miejscu kierowcy i ruszył.-To gdzie jedziemy ?
-123 Mesabi streeat.-Chciałam żeby zawiózł mnie do justina wiedziałam ze z nim mogę poczuć się bezpiecznie. Nie podałam chłopakowi adresu justina podałam mu adres uliczki obok.
-Już sie robi. A własnie coś u mnie zostawiłaś  ostatnim razem.
-Co?
-Telefon.-chłopak lekko zachichotał aja się trochę zaczerwieniłam co jak przeczył moje głupie wiadomości które pisałam z paczka i justinem.
-A no tak..-Podrapałam si po głowie w tym czasie chłopak wyją telefon ze schowka i mi podał.
-Dzięki.
-Nie ma za co.-Odblokowałam ekran i zobaczyłam wszystkie 14 nieodebranych połączeń były od justina. Dostałam 20 nowych wiadomości niektóre od Catlin ale większość tez od justina. Nagle samochód się zatrzymał. Zobaczyłam ze jesteśmy na miejscu
-Dzięki wielkie.-Powiedziałam otwierając drzwi.
-Nie ma za co mam nadziej ze niedługo się zobaczymy.-Zamknęłam drzwi a chłopak odjechał.Ruszyłam w strone domu Justina.
___________________________________________________________________________________
Jest 19 rozdział :)) nudny jest ale dopiero w w następnych zacznie się dziać akcja :DD hyhy ale jest całki em długi xd No to następny będzie za tydzień albo może nawet jutro się okaże

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 18

*Megan*

Wsiadłam do samochodu, Justin zajoł miejsce kierowcy. Odruchowo zapięłam pasy. Justin spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Boisz się ze mną jeździć ?
-Umm co ?
-Pytam czy boisz się ze mną jeździć?- Dopiero wtedy zorientowałam się że zapięłam pas.
-Nie.. no co ty hahah, zrobiłam to odruchowy.
-Jasne,jasne..-Wymamrotał a uśmieszek nie znikał mu z twarzy.
-No nie boje się z tobą jeździć!-Powiedziałam lekko się ofuczona. Justin tylko wybuchł śmiechem.
-Dobra dobra niech ci będzie.-Nastała chwila ciszy żadne z nas nie miało zamiaru jej pzerwac. Wpatrywałam się ślepo w szybę i myślałam o tym wszystkim, jak dużo zmieniło się w ciągu zaledwie 3 tygodni.. Nagle Justin gwałtownie zahamowała a ja poleciałam do przodu. Podniosłam się i spojrzałam na Justina, patrzył na mnie lekko przestraszony.
-Nic ci nie jest ?
-Niee
-Ale na pewno Megan spójrz na mnie..-Popatrzyłam na niego.
-Nie jest dobrze Justin !-Powiedziałam głośno i wyraźnie on nic nie odpowiedział tylko lekko pokiwał głową. Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam ze jesteśmy już na miejscu. Otworzyłam drzwi i wysiadłam z auta, czekałam aż Justin zrobi to samo ale on nadal siedział w aucie.
-Justin jesteśmy na miejscu czemu nie wysiadasz ?
-Ja muszę jechać załatwić parę spraw jutro w szkole się zobaczymy.-Lekko zmarszczyłam czoło.
-No dobra.-Fuknęłam schyliłam się i go pocałowałam. Widziałam ze jest poddenerwowany ale nawet jak bym zapytała to by mi nie powiedział o co chodzi wiec wolałam siedzieć cicho.
-Kocham Cię.-Szepnął mi do ucha.
-Ja ciebie też.-Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi ostatni raz się odwracałam pomachałam mu i weszłam do domu. Zdjęłam buty zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam do kuchni bo coraz bardziej głodna się robiłam. Wyciągam z lodówki mleko nalałam do miski i nasypałam trochę płatków włożyłam do mikrofali i usiadłam na blacie. Gdyby mama to widziała na pewno by mi się dostało, ale jej nie ma wiec mogę siedzieć, uśmiechałam się sama do sobie przypominając sobie dzisiejsze zdarzenia. Jutro szkoła powinnam się przygotować.. Wyciągałam płatki z mikrofali i poszłam do salony wałczyłam tv i wygodnie usiadłam na kanapie. Leciały jakieś wiadomości sama nuda więc przełączyłam po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Odłożyłam płatki na stół i pobiegłam otworzyć drzwi, jedyne kogo się spodziewałam to Justina. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam wysokiego mężczyznę dobrze ubranego szerzej otworzyłam oczy , to przecież był..

___________________________________________________________________________________
No to jest 18 rozdział :DD Krótki bo krótki nudny bo nudny ale jest będę pisać dłuższe ale dziś już jest dość późna pora wiec troch krótki ale może następny dodam jtro :DD Jak myślicie kogo megan zobaczyła myślę że tego się nie spodziewacie ta osoba dużo zmieni w jej życiu naprawdę dużo :DD Ale tego dowiecie się w następnym rozdziale hyhyhyhhy <33

Nanannannann ♥

Siemka <333 No wiec tak mam zamiar napisać nowy rozdział :DD coś weny dostaje xd i może dziś lub jutro się pojawi, ale rozdziały nie będę często dodawane bo coraz wiece kartkówek i zadań domowych wiec sami wiecie myślę że tak 1 w tygodniu :DD I wgl to Ziemniak już chyba nie będzie pisał bo ma piszemy nowego bloga.. znaczy ja już nie pisze zrezygnowałam ale ona tak więc wiecie pisze sama :DD ale co tam dam rade tylko miło by było zobaczeń jakieś komentarze pok rozdziałami i wgl to by była jakiś motywacja wiedziała bym ze naprawdę lubicie to czytać i wgl wiec to chyba na tyle <33

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 17

Megan Pov's Usłyszałam trzaśnięcie drzwi, czując węzeł w gardle i brak powietrza, osunełam się lekko po ściane, zakrywając twarz... Łzy zaczeły spływać po mojej twarzy, zaczełam obwiniać sie o to co się stało. Dlaczego ja tak wszystko utrudniam ? Może nie jestem gotowa na związek. Siedziałam tak dopóki nie usłyszałam pukania do drzwi. Podniosłam się, chwiejąc się lekko podzeszłam do drzwi. Stał za nimi Justin. - Nie chciałam ich otwierać, lecz coś kazało mi nacisnąć na klamke. - Hej. Megan przepraszam. Poporstu te wszystkie emocje, i te wszystkie wydarzenia bardzo odbiły się na mojej psychice. Nie powienienem tak się unosić. - Mmm.. nie wiem co powiedzieć. Naprawde jest mi przykro za to co się stało, poprostu nie chciałam cię zdenerwować, przepraszam. - Nie musisz przepraszać. To moja wina. Mogę wejść ? - Jasne ! Wchodz. Justi wszedł powoli do mojego domu, przytulając mnie mocno, i owijając ręce wokół mojej talii. Bardzo tęskniłam za nim, chciałam znów mieć go przy sobie, i nigdy nie puścić. Justin Pov's Ona była taka krucha i niewinna, wyglądała tak słodko w moich ramionach. - Hmn.. to może w ramach przeprosiń pójdziemy coś zjeść ? Co ty na to ? - Mmm... jasne ! W sumie to trochę jestem głodna, ale możemy pojechać za pół godziny ? - Dobrze. Kiedy już się odemnie odsuneła, złapała delikatnie moją rękę ciągnąc mnie do pokoju. - Megan ? - Tak ? - Mogę zapytać, co właściwie chcesz robić ? - Huhuu zobaczysz. - Okey Szczerze to bardzo mi się to podobało. Megan Pov's Chciałam mu wynagrodzić to wszystko, przez co przeszedł, za te kłotnie ze mną. Wchodząc do pokoju, lekko zamkneła za sobą drzwi. Miałam zamiar trochę się zabawić. Odwracając się lekko w kierunku jego twarzy, Justin złapał mnie i przyciągnął do siebie, muskając delikatnie moje usta. Pogłebiłam pocałunek, liżąc jego dolną wargę w proźbie o pozwolenie wsunięcia języka do jego ust. Przesuwając się w strone łóżka, opadliśmy na nie delikatnie. Siadłam na Justina okrakiem, muskając delikatnie jego szyje. Słysząc jego jęki, uśmiechnełam się łobuzersko. - Podoba ci się ? - Ugh.. bardzo skarbie. - Ciesze sie. Zniżając się lekko do jego klatki piersiowej zaczełam muskać jego brzuch.. Ściągając tym sposobem z niego koszulke. Znów zaczełam muskać jego delikatne, i pęłne usta. Odpinając delikatnie mu pasek od spodni. - Kochanie, przepraszam ale nie moge tego tobie zrobić. - Dlaczego ? Coś jest ze mną nie tak ? - Nie, nie dla mnie jesteś idealna, ale to za wczesnie. Nie chce cię skrzywdzić. Z niedowierzeniem paczyłam w jego miodowo-czekoladowe oczy. Spuszczając lekko głowe w dół, on chwycił mnie za podbródek i promiennie się do mnie uśmiechnął. - Hej. Słonko. Spokojnie obiecuje ci że kiedyś ci to wynagrodze. Justin Pov's Delikatnie musnołem jej czoło. Wstałem i podeszłem do drzwi. - Przygotuj się, pojedziemy coś zjeść mała. Mrugnołem do niej intrygująco. - Nie jestem mała ! - żucając w niego podzuszką wrzasnelam zeby wyszedł. - Lepiej mnie nie prowokój, bo jak tam podejde. Ostrzegam. Będzie źle. - A co mi zrobisz ? - uśmiechnelam sie do niego łobuzersko odwracając się w przeciwną strone. Poczułam nagłe ściśnięcie w moim żołądku, i pociągnięcie za noge. - Justin ! Przestań ! - Położył mnie na podłoge i zaczoł łaskotać po brzuchu. - Justin ! Proszę ! - Nie. - Dlaczego ty jesteś taki uparty ! - Podałem się na ciebie skarbie. Przez śmiech nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Wkońcu Justin przestał mnie gilogtać. Podniusł mnie i rozkazał mi się przygotować. Tak też zrobiłam ponieważ nie chciałam powtórki. - Będę czekał na dole. - To sobie czekaj. - Co powiedziałaś. ? - Ja ? Nie nic. Podeszłem do niej lekko muskając jej idealne czerwone usta. Mocno przytulając ją do siebie. - Umm.. będę na dole. - Okay. Megan Pov's Cholercia ! nie mam się w co ubrać ! .. Ugh.. coś tam znajdę. 5minut później. Ok znalazłam, muszę się szybko przebrać. Wparowałam szybko do łazienki, ubrałam na siebie długie czarne spodnie w panterek, czerwoną bluzkę z róża, i białe vansy. - Musze coś jeszcze zrobić z tą szopą na głowie. Przeczesałam szybko włosy. Wybiegłam z łazienki i pobiegłam na dół. Zastałm tam Jusina sedzącego na kanapie, pijącego sok pomarańczowy. - Gotowa ? - Jak widać. - Ok. to idziemy. Wyszliśmy przez frontowe drzwi, wsiadając do białego ferrari. Justin wsadził kluczyki w stacyjkę, uruchamiając nom mocne warczenie silnika.
- To gdzie pojedziemy coś zjeść ? - Znam taką fajną knajpke niedaleko. - Aa. To dobrze. 1godz. później. Megan Pov's Większość jazdy trwała w milczeniu. Ale wreszcie dojechliśmy na miejsce. Wysiadliśmy z samochodzu kierując się do restauracji. Gdy weszliśmy, przy recepcji przywitała nas bardzo miła i uśmiechnięta pani. - Stolik dla dwojga ? - Tak. - Ok. Proszę tędy. Kierując nas do stolika, pani, zatrzymała nas przy stoliku przy oknie. - Dobrze więc to jest wasz stolik. Będę was obsługiwała, tu macie karty. - Dobrze. Dziękujemy. Po lekki przemyśleniu wybrałam że chcę: frytki, hamburgera, sałatkę i cole. Jusin wybrał to samk co ja. Wołając kelnerke aby zebrała nasze zamowienia. Justin dziwnie na nią spoglądał. - Już się państwo zdecydowali. - Yymm..Tak, ja wezmę frytki, hamburgera, sałatkę i cole. Dla niego to samo. - Dobrze,. czy podać coś jeszczę ? - Jeśli Pani jest w cenie to owszem. - Justin ! kopnełam go w kolano pod stołem - Niee.. niestety nie jestem w cenie. To może ja pojde. - Tak, dziękujemy. - Justin ! co ci strzeliło do głowy ! czy ty naprawde chcesz mnie zranic ! Naprawde chcesz tego ?! Patrząc w jego oczy z niedowieżeniem. On nic nie odpowiedział. Więc postanowiłam wyjść. - Tsk myślałam. Gdy wychodziłam poczułam lekkie szarpnięcie do tyłu, i przygowżdżenie do ściany. - Myślisz że zostawiłbym cię dla pierwszej lepszej przybłędy ? Naprawde tak myślisz !? - Tak ! Podrywasz przy mnie kelnerke ! Myślisz że to fajne !? - Słuchaj kocham tylko ciebie ! Niechce cię stacić. - Justin,.. - Nie. Jesteś dla mnie wszystkim. Kocham cię. Gdy budze się rano przy tobie, czuje jagbym na nowo odżył. Jagby nic innego się nie liczyło. Jesteś dla mnie wszystkim. Niechce cię stracić. - Justin.. Ale ja już naprawde mam dość sprzeczek między nami. Niechce więcej się kłócić. - Obiecuję, że nie będę już tak robił. Zmienie się. - Nie, nie zmieniaj się. Kocham cię z to kim jesteś. Tylko proszę okaż trochę szcunku do mnie. Niechce cierpieć. - Dobrze. Niechce żebyś przezemnie cierpiała. Łzy zaczeły spływać po mojej twarzy. Nawet nie wiecie jak go kocham, jak się ciesze że los napotkał nas na siebie. - Kocham Cię. - Ja ciebie też skarbie. - Więc.. jedziemy do domu ? - Tak.. Nagle odechciało mi się jeść. _____________________________________________________________________________________________________________________

Rozdział napisany przez klaudie <33 Niekiedy ona będzie pisać rozdziały :DD Noo mi się bardzo podoba nwm jak wam <33 A więc następny rozdział się pojawi jeżeli pod tym będzie 15 komentarzy wierze w was :DD POWODZENIA <33

wtorek, 20 sierpnia 2013

Przepraszam

Hejj, przepraszam ze nadal nie dodałam nowego rozdziału, ale na razie nie mam zbytnio czasu myślę ze dziś albo jutro pojawi się nowy rozdział :D dziękuje za 12 komentarzy naprawdę jesteście kochani ♥♥

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 16

-Hallo?-Odebrał jakiś męski głos..
 -Megan?-Zapytałem lekko zdziwiony.
-Nie, Megan musiała zostawić przypadek telefon w moim aucie.
-Jakim prawem kurwa w twoim aucie, wo gule to kim ty do cholery jesteś ?!!-Podniosłem głos.
-Dziewczyna szła sama poboczem padał deszcz było mi jej szkoda więc zapytałem czy ja podwiesić, sam nie raczyłeś się zjawić.
-Kurwa nie raczyłem ! Powiem ci ze  nie masz zielonego pojęcia dlaczego nie zdążyłem odpierdol się od niej !!
-Dobra stary spokój.
-Kurwa nie mów mi że mam się uspokoić !-Krzyknąłem i się rozłączyłem. Ten dupek wkurwił  mnie na maksa..Ale przynajmniej wiedziałem ze Megan jest już w domu. Postanowiłem ze do niej pojadę

*10 minut później*
Dojechałem do jej domu wysiadłem z auta i zapukałem w drzwi, dochodziła 23. Dziewczyna powoli otworzyła drzwi. Gdy mnie zobaczyła jej oczy się rozszerzyły, nawet nie wiem dlaczego ale wyglądała na przerażoną.
-Justin ! Co ci się stało w głowę.-Weszłam do środka i usiadłem na kanapę.
-W głowę? A coś z nią ni tak ?
-Oprócz tego ze krwawisz i że teraz możesz mieć jeszcze bardziej nie poklei w głowie to nie.
-Oo daj spokój za chwile przestanie.
-Nie ruszaj się stąd.-Rozsiadłem się wygodnie na kanapie i włączyłem tv nie leciało nic ciekawego więc skakałem z programu na program.
-Justin obróć się tyłem do mnie.-Megan stanęła nadepną z jakimiś chusteczkami i wodą.
-Ale nie trzeba nie pierwszy i ostatni raz mam takie zadrapanie.
-Justin kurwa nazywasz zadrapaniem rozciętą głowę ?! Obróć się i nie odzywaj.-Obróciłem się bez słowa ona zabrała chusteczkę i powoli zaczęła mi przemywać tył głowy. Na początku troche piekło ale dało sie przyzwyczaić.
-Kto cie tak urządził ?
-Nie ważne.
-Serio ! Justin kurwa cokolwiek zapytam to nie ważne ty chcesz żebym mówiła ci wszystko a sam nie mówisz mi nic ! Myślisz ze to jest w porządku ?
-Nie, ja uważam ze nie musisz o tym wiedzieć. Jesteś przed okresem czy co ?
-Cwel z ciebie !
-I co teraz będziesz mnie od cweli wyzywać.- Poczułem ze coraz mocniej naciska na moją ranę..-To boli Kurwa przestań !-Wrzasnąłem.
-Ojć przepraszam myślałam ze zadrapania takiego twardego cwela nie bolą.
-Megan kurwa nie prowokuj mnie !
-Bo co ? Co mi zrobisz ? Zabijesz mnie ?-Ona coraz bardziej mnie prowokowała końcówka nie wytrzymałem i wybuchnąłem.
-Poco bym miał zabijać taką bezużyteczną dziwkę jak ty ?
-Wypierdalaj z mojego domu !
-Chętnie..-Wyszedłem i zatrzasnąłem za sobą drzwi.
___________________________________________________________________________________Hej ♥♥ Jest rozdział 16 taki troch głupi ale nie miałam innych pomysłów <33 dziękuje za komentarze i naprawdę ciesze sie ze to czytacie i wam sie podoba ♥♥ I wiecie będę dodawała rozdziały jak będzie 10 komentarzy :)) dacie rade wierze w was papapa :**