poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 17

Megan Pov's Usłyszałam trzaśnięcie drzwi, czując węzeł w gardle i brak powietrza, osunełam się lekko po ściane, zakrywając twarz... Łzy zaczeły spływać po mojej twarzy, zaczełam obwiniać sie o to co się stało. Dlaczego ja tak wszystko utrudniam ? Może nie jestem gotowa na związek. Siedziałam tak dopóki nie usłyszałam pukania do drzwi. Podniosłam się, chwiejąc się lekko podzeszłam do drzwi. Stał za nimi Justin. - Nie chciałam ich otwierać, lecz coś kazało mi nacisnąć na klamke. - Hej. Megan przepraszam. Poporstu te wszystkie emocje, i te wszystkie wydarzenia bardzo odbiły się na mojej psychice. Nie powienienem tak się unosić. - Mmm.. nie wiem co powiedzieć. Naprawde jest mi przykro za to co się stało, poprostu nie chciałam cię zdenerwować, przepraszam. - Nie musisz przepraszać. To moja wina. Mogę wejść ? - Jasne ! Wchodz. Justi wszedł powoli do mojego domu, przytulając mnie mocno, i owijając ręce wokół mojej talii. Bardzo tęskniłam za nim, chciałam znów mieć go przy sobie, i nigdy nie puścić. Justin Pov's Ona była taka krucha i niewinna, wyglądała tak słodko w moich ramionach. - Hmn.. to może w ramach przeprosiń pójdziemy coś zjeść ? Co ty na to ? - Mmm... jasne ! W sumie to trochę jestem głodna, ale możemy pojechać za pół godziny ? - Dobrze. Kiedy już się odemnie odsuneła, złapała delikatnie moją rękę ciągnąc mnie do pokoju. - Megan ? - Tak ? - Mogę zapytać, co właściwie chcesz robić ? - Huhuu zobaczysz. - Okey Szczerze to bardzo mi się to podobało. Megan Pov's Chciałam mu wynagrodzić to wszystko, przez co przeszedł, za te kłotnie ze mną. Wchodząc do pokoju, lekko zamkneła za sobą drzwi. Miałam zamiar trochę się zabawić. Odwracając się lekko w kierunku jego twarzy, Justin złapał mnie i przyciągnął do siebie, muskając delikatnie moje usta. Pogłebiłam pocałunek, liżąc jego dolną wargę w proźbie o pozwolenie wsunięcia języka do jego ust. Przesuwając się w strone łóżka, opadliśmy na nie delikatnie. Siadłam na Justina okrakiem, muskając delikatnie jego szyje. Słysząc jego jęki, uśmiechnełam się łobuzersko. - Podoba ci się ? - Ugh.. bardzo skarbie. - Ciesze sie. Zniżając się lekko do jego klatki piersiowej zaczełam muskać jego brzuch.. Ściągając tym sposobem z niego koszulke. Znów zaczełam muskać jego delikatne, i pęłne usta. Odpinając delikatnie mu pasek od spodni. - Kochanie, przepraszam ale nie moge tego tobie zrobić. - Dlaczego ? Coś jest ze mną nie tak ? - Nie, nie dla mnie jesteś idealna, ale to za wczesnie. Nie chce cię skrzywdzić. Z niedowierzeniem paczyłam w jego miodowo-czekoladowe oczy. Spuszczając lekko głowe w dół, on chwycił mnie za podbródek i promiennie się do mnie uśmiechnął. - Hej. Słonko. Spokojnie obiecuje ci że kiedyś ci to wynagrodze. Justin Pov's Delikatnie musnołem jej czoło. Wstałem i podeszłem do drzwi. - Przygotuj się, pojedziemy coś zjeść mała. Mrugnołem do niej intrygująco. - Nie jestem mała ! - żucając w niego podzuszką wrzasnelam zeby wyszedł. - Lepiej mnie nie prowokój, bo jak tam podejde. Ostrzegam. Będzie źle. - A co mi zrobisz ? - uśmiechnelam sie do niego łobuzersko odwracając się w przeciwną strone. Poczułam nagłe ściśnięcie w moim żołądku, i pociągnięcie za noge. - Justin ! Przestań ! - Położył mnie na podłoge i zaczoł łaskotać po brzuchu. - Justin ! Proszę ! - Nie. - Dlaczego ty jesteś taki uparty ! - Podałem się na ciebie skarbie. Przez śmiech nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Wkońcu Justin przestał mnie gilogtać. Podniusł mnie i rozkazał mi się przygotować. Tak też zrobiłam ponieważ nie chciałam powtórki. - Będę czekał na dole. - To sobie czekaj. - Co powiedziałaś. ? - Ja ? Nie nic. Podeszłem do niej lekko muskając jej idealne czerwone usta. Mocno przytulając ją do siebie. - Umm.. będę na dole. - Okay. Megan Pov's Cholercia ! nie mam się w co ubrać ! .. Ugh.. coś tam znajdę. 5minut później. Ok znalazłam, muszę się szybko przebrać. Wparowałam szybko do łazienki, ubrałam na siebie długie czarne spodnie w panterek, czerwoną bluzkę z róża, i białe vansy. - Musze coś jeszcze zrobić z tą szopą na głowie. Przeczesałam szybko włosy. Wybiegłam z łazienki i pobiegłam na dół. Zastałm tam Jusina sedzącego na kanapie, pijącego sok pomarańczowy. - Gotowa ? - Jak widać. - Ok. to idziemy. Wyszliśmy przez frontowe drzwi, wsiadając do białego ferrari. Justin wsadził kluczyki w stacyjkę, uruchamiając nom mocne warczenie silnika.
- To gdzie pojedziemy coś zjeść ? - Znam taką fajną knajpke niedaleko. - Aa. To dobrze. 1godz. później. Megan Pov's Większość jazdy trwała w milczeniu. Ale wreszcie dojechliśmy na miejsce. Wysiadliśmy z samochodzu kierując się do restauracji. Gdy weszliśmy, przy recepcji przywitała nas bardzo miła i uśmiechnięta pani. - Stolik dla dwojga ? - Tak. - Ok. Proszę tędy. Kierując nas do stolika, pani, zatrzymała nas przy stoliku przy oknie. - Dobrze więc to jest wasz stolik. Będę was obsługiwała, tu macie karty. - Dobrze. Dziękujemy. Po lekki przemyśleniu wybrałam że chcę: frytki, hamburgera, sałatkę i cole. Jusin wybrał to samk co ja. Wołając kelnerke aby zebrała nasze zamowienia. Justin dziwnie na nią spoglądał. - Już się państwo zdecydowali. - Yymm..Tak, ja wezmę frytki, hamburgera, sałatkę i cole. Dla niego to samo. - Dobrze,. czy podać coś jeszczę ? - Jeśli Pani jest w cenie to owszem. - Justin ! kopnełam go w kolano pod stołem - Niee.. niestety nie jestem w cenie. To może ja pojde. - Tak, dziękujemy. - Justin ! co ci strzeliło do głowy ! czy ty naprawde chcesz mnie zranic ! Naprawde chcesz tego ?! Patrząc w jego oczy z niedowieżeniem. On nic nie odpowiedział. Więc postanowiłam wyjść. - Tsk myślałam. Gdy wychodziłam poczułam lekkie szarpnięcie do tyłu, i przygowżdżenie do ściany. - Myślisz że zostawiłbym cię dla pierwszej lepszej przybłędy ? Naprawde tak myślisz !? - Tak ! Podrywasz przy mnie kelnerke ! Myślisz że to fajne !? - Słuchaj kocham tylko ciebie ! Niechce cię stacić. - Justin,.. - Nie. Jesteś dla mnie wszystkim. Kocham cię. Gdy budze się rano przy tobie, czuje jagbym na nowo odżył. Jagby nic innego się nie liczyło. Jesteś dla mnie wszystkim. Niechce cię stracić. - Justin.. Ale ja już naprawde mam dość sprzeczek między nami. Niechce więcej się kłócić. - Obiecuję, że nie będę już tak robił. Zmienie się. - Nie, nie zmieniaj się. Kocham cię z to kim jesteś. Tylko proszę okaż trochę szcunku do mnie. Niechce cierpieć. - Dobrze. Niechce żebyś przezemnie cierpiała. Łzy zaczeły spływać po mojej twarzy. Nawet nie wiecie jak go kocham, jak się ciesze że los napotkał nas na siebie. - Kocham Cię. - Ja ciebie też skarbie. - Więc.. jedziemy do domu ? - Tak.. Nagle odechciało mi się jeść. _____________________________________________________________________________________________________________________

Rozdział napisany przez klaudie <33 Niekiedy ona będzie pisać rozdziały :DD Noo mi się bardzo podoba nwm jak wam <33 A więc następny rozdział się pojawi jeżeli pod tym będzie 15 komentarzy wierze w was :DD POWODZENIA <33