poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 3

- Prawda?!
* Justin*
Zapadła cisza.
- Odpowiedz, muszę wiedzieć . 
Muszę powiedzieć , że zafascynowała mnie ta dziewczyna .
Miała bardzo ładne ciemno-czekoladowe oczy. Te malinowe Usta , były stworzone do całowania, a jej ciało było po prostu idealne.
<Och, Bieber ty to się w każdej zakochasz>
- Ale , co ja? - Odpowiedziała wyluzowana.
- No, ty byłaś tam i słyszałaś o czym gadałem z kumplami, prawda?
- Coś ci się chyba pokręciło, koleś. - Powiedziała to tak spokojnie .
- Nie, nie wydaje mi się . - Była, taka spokojna, w ogóle się mnie nie bała, podobało mi się to.
- Dobra, może coś słyszałam i co mi zrobisz?
- Mhhm.. Zadziorna, lubię cię. - Podoba mi się coraz bardziej .
Dobra teraz idziesz ze mną. - Chwyciłem ją za nadgarstek i pociągnąłem ją do Auta .
- Ej, puszczaj co robisz?! - zaczęła się wyrywać .
- Nie! teraz pójdziesz ze mną . - Krzyknąłem, ale wiedziałem , że się nie bała .
Wciągnąłem ją do Auta , zapiąłem jej pas i poszedłem na swoje miejsce.
Zamknąłem, żeby nie wyszła, odpaliłem silnik i ruszyliśmy .
*Megan*
Boże, co on chce mi zrobić? Myśli , że się boje? To się myli.

- I co masz zamiar ze mną zrobić? - zapytałam .
- Jeszcze nie wiem, dojedziemy to pomyślę .
- Muszę ci przyznać, że piękna jesteś. - Powiedział oblizując Usta ..
- Weź się odwal.. dobra? - powiedziała zła.

- Niby czemu? Ja tylko uważam , że jesteś seksowna. - znowu oblizałem usta .
- Oh, Justin , nie wysilaj się i tak mnie nie zdobędziesz .
- Skąd wiesz jak mam na imię? - Zapytałem zdziwiony .
- Mam , swoje sposoby .
- No powiedz, tajemnica jesteś .
- Tak wiem, a po za tym to na Matmie baba powiedziała do Ciebie Justin więc wiesz..
- A no tak...
Musze przyznać, że Justin też jest seksowny, te jego czekoladowe oczy i malinowe Usta, chętnie bym go pocałowała .. I jego piękne włosy ..
- Dobra jesteśmy na miejscu.- Zamruczał pod nosem .
Wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Był jak Gentelmen .
Wysiadłam z auta i zobaczyłam dom, był nie duży, normalny jak zwykłe, ale coś w nim było , lecz nie wiem co .
Poszedł przodem, poszłam tuż za nim.
Otworzył drzwi .
- Proszę wejdź, rozgość się .
Weszłam , było normalnie, jak w każdym domu .
Na stole leżał Jack Daniel's w kuchni narkotyki a po środku były schodu na górę.
- Usiądź . - Powiedział to tak miło i pokazał na kanapę .
Wziął butelkę i kieliszki , i odniósł je do Kuchni.
- Widzę, że jakaś impreza tu była . - Powiedziałam .
- Niee, kumple przyszli trochę się zabawiliśmy.
- Taa, trochę, widzę . - Powiedziałam z małym uśmiechem na twarzy
- Dobra, teraz do rzeczy. Co słyszałaś?
- Nic...
- Mówi, inaczej pożałujesz, nie wiesz do czego jestem zdolny .
- Nie boję się ciebie, tylko dla tego ze sprzedajesz Narkotyki i zabijasz.
- Ha, skąd wiesz, że zabijam? Teraz się wygadałaś .
Kurcze, Megan, ale z ciebie idiotka.
- Dobra, ja chcę iść .
- Nie tak prędko, młoda damo, nie po tym co słyszałaś . - Powiedział głośno . 
Widziałam te złość w oczach. Trochę się bałam .
Chwycił mój nadgarstek całą siłą, trochę zabolało.
- Ałłćć, to boli . - Syknęłam z bólu .
Zatkał mi usta i zaniósł na górę . 
Zaniósł mnie do jakiegoś pokoju, położył na łóżku i przyłożył mi jakąś szmatkę do ust.
Naglę zasnęłam ..


Dobra to na tyle, wiem kiepski był, ale nie miałam dzisiaj weny >.<
Postaram się jutro dodać lepszy .







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz