Przez resztę dnia leżałam na łóżku myśląc o tym co się dziś wydarzyło.
Cieszyłam się ze nie poszłam na wagary. Nawet jak mnie porwał było fajnie jakoś mało się bała bardziej mnie to śmieszyło. Wstałam i zaczęłam szukać jakiś fajnych ciuchów na jutro do szkoły i usłyszałam z drzwi na dole się otwierają, pobiegłam szybko żeby przywiać się z mamą.
-Hej mamo co tak późno?!-Zapytałam zdziwiona w końcu była już 22 a ona kończyła prace o 18 .
-Musiałam dużej zostać w pracy i możliwe że jutro też -Odpowiedziała wykończona i usiadła na kanapie .
-Okey spoko - Powiedziałam zadowolona .
-Własnie ! Byłaś na wagarach ! Co ty sobie wyobrażasz masz zamiar olać wszystko jesteś nienormalna .....- Zatkałam uszy i poszłam do kuchni jedyne co słyszałam to blebleble...
-Dobra dobra sorry mamo - I uciekłam na górę chroniąc się przed jej kazaniami .
Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku, nagle poczułam ze mój telefon wibruje.Wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że Justin znowu napisał : : " Sorry, że przeszkadzam ale mogła byś wyjść przed dom ?"
Nie miałam pojęcia po co ale jednak byłam ciekawa, wiec się zgodziłam.
Zeszłam po cichu na dół i zobaczyłam, że mama zasnęła na kanapie, więc cicho otworzyłam drzwi i wyszłam.
Rozglądałam się chwilę i nic nikogo nie widziałam.
Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią chwycił w Talii i wepchał do auta, było ciemno więc nic nie widziałam, prócz czarnej plamy.
Posadził mnie w aucie zapiął pasy i sam zajął miejsce kierowcy po tym zapachu domyśliłam się ze to Justin .
- Co ty kurwa, chcesz żebym zawału dostała? - Krzyknęłam.
- Nie ja po prostu cie porwałem.- Zaśmiał się .
Nie odezwałam się już, ale on ciągle coś nawijał nawet go nie słuchałam patrzyłam prosto przed siebie .
Nagle stanęliśmy on kazał mi wyjść więc spokojnie wyszłam .
Zamknął auto i pociągnął mnie gdzieś .
- Pokaże ci moje ulubione miejsce. - Powiedział próbując mnie przekonać
- Najładniej wygląda własnie Nocą .
- Justin źle się czuje niedobrze mi !
- Dlaczego coś się stało?
- Nie po prostu nagle mam ochotę wymiotować .
Położyłam się na trawie, a on kucnął obok mnie, położył rękę na moim brzuchu i zaczął nią jeździć w górę i w dół .
W jego oczach dostrzegłam troskę .
- Już jest mi lepiej.- Powiedziałam i usiadłam on usiadł obok mnie.
- Co dziś jadłaś? - Zapytał z powagą.
- A co, może płatki z mlekiem rano.
- Cały dzień prawie nic nie jadłaś i ty się dziwisz czemu chce ci się rzygać ! - Powiedział tak jakby se tym przejmował, całkiem miło mi się zrobiło
- No to jak przyjedziemy do domu to coś zjem co za problem ?
- Wstawaj ! - Chwycił moja dłoń i pomógł mi wstać ,szedł w stronę auta ciągnąc mnie za sobą.
Wsiadłam do auta i zapięłam pasy, on usiadł za kierownica i szybko gdzieś pojechał.
Nie wiedziałam gdzie bo nie znałam tak dobrze tego miasta ja on.
Nagle gdzieś się zatrzymaliśmy chyba przed jakąś restauracją.
On wyszedł obszedł samochód i otworzył mi drzwi.
- Wychodź !
- Ale gdzie my idziemy ?
- Nie bądź taka ciekawska. -Wyszłam z auta a on chwycił moją dłoń i pociągnął w kierunku restauracji .
Zajęliśmy miejsce przy stoliku. Justin coś zamówił i kazał mi jeść na jego oczach, by mieć pewność że zjadłam...
*Justin*
Jak ona słodko je, boże ja na serio się w niej zakochałem. Co teraz przecież jak będę się z nią zadawał to ściągnę na nią niebezpieczeństwo a tego nie chce...
~
Rozdział napisała Martyna, proszę o komentarze .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz