Chłopcy zaczęli iść w moją stronę, więc odwróciłam się i zaczęłam iść dość szybkim tempem , on też przyśpieszyli.
Był już prawie koniec lekcji , wiec starałam się znaleźć moją klasę od Historii.
Po chwili oni zaczęli za mną biec < haha podobało mi się to, ten ból brzucha ze strachu> więc ja również zaczęłam biec.
Nagle zadzwonił dzwonek. Uff nigdy nie pomyślałabym , że dzwonek może mnie uratować.
Po 2 sekundach uczniowie wybiegli z klas co sprawiło , że wmieszałam się w tłum i oni nie zdołali mnie w nim znaleźć.
Poszłam znowu do szafki wymienić książki z Historii na matmę
< nienawidzę matmy, a po co mi ona skoro i tak nie będę korzystała , zainwestuje w kalkulator>
I zamierzałam iść pod salę gdzie miałam lekcje.
Gdy już tam doszłam usiadłam i oparłam się o ścianę, wtedy znowu
zauważyłam tych kolesi. Szybko obróciłam się do nich plecami i założyłam kaptur.
Kątem oka widziałam jak się rozglądają za mną, ale na szczęście
nie kapnęli się że siedzę tuż na przeciwko ich .
I w końcu dzwonek, poczułam ulgę, naprawdę bardzo się cieszyłam , że teraz zadzwonił.
Weszłam szybko do klasy i ściągnęłam kaptur, zajęłam swoje miejsce i odłożyłam książki na ławkę.
I wtedy zobaczyłam że chłopak sprzedający Narkotyki wszedł do tej samej sali co ja i również zajął miejsce. Zajął miejsce tuż przede mną, gorzej już nie mogło być .
Wystraszyłam się lekko i szybko ściągnęłam Bluzę żeby mnie nie poznał, spięłam włosy dzięki czemu wyglądałam jak Kujon i ciągle
zakrywałam się książką.
Weszła pani z matmy , zaczęła coś tłumaczyć a on, on kompletnie
ją olał i rozglądał się po całej Klasie, w końcu zatrzymał wzrok na mnie.
Zrzuciłam długopis <specjalnie> i szybko się schyliłam miejąc nadzieje , że nie zorientuje się , że to ja .
Naglę usłyszałam słowa Pani : "Justin czy mógłbyś się skupić na lekcji, a nie rozglądać się po klasie?! "
On delikatnie się zaśmiał i odpowiedział , że mógłby i jeszcze raz ostatni , spojrzał na ludzi w klasie i się odwrócił.
Ulżyło mi , ale jednak wciąż się trochę bałam.
Lekcje upłynęły bardzo szybko , nawet nie zwróciłam na to uwagi.
Zadzwonił ostatni dzwonek na przerwę i spokojnie wyszłam z klasy.
Na dworze było dość chłodno , a ja nie zabrałam żadnej Kurtki,
więc byłam zmuszona do założenia Bluzy.
Modliłam się żeby ich już nie było w szkole i żeby mnie nie zauważyli.
Zestresowana wyszłam ze szkoły, rozglądnęłam się i zobaczyłam ze nikogo z nich nie ma , więc spokojnie na luzie wyszłam ze szkoły.
Ledwo co przekroczyłam teraz szkoły i zobaczyłam, ze chłopak o imieniu Justin stoi i opiera się o jakieś Czarne auto.
Ponownie założyłam kaptur, po czym bardzo szybkim tempem udałam się w kierunku mojego domu.
On podbiegł do mnie i zapytał która godzina, tłumacząc się, że
zgubił telefon.
Odpowiedziałam zmienionym głosem i postanowiłam iść dalej, ale
widocznie zorientował się , że coś jest nie tak.
Podszedł do mnie jeszcze raz i tym razem stanął naprzeciwko mnie
i ściągnął mi kaptur z głowy.
Nie wiem czemu , ale miałam ochotę się śmiać, ledwo co się
powstrzymałam.
On spojrzał prosto w moje oczy <jego oczy były takie czekoladowe i pociągające, że nie mogłam w nie dalej patrzeć> więc opuściłam głowę w dół.
Chwycił mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry, po czym powiedział.
- To byłaś ty prawda?!
Nie odpowiedziałam.
- Prawda?!
~
Rozdział napisany przez Martynę.
Proszę was , piszcie komentarze, to dla nas ważne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz