niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 13

*Justin*
Megan okropnie się trzęsła, w jej oczach naprawdę było widać strach. Wyglądała tak bezbronnie. Nawet jak porwał ją luk nie była tak roztrzęsiona. Zbliżyłem się do niej i mocno ją przytuliłem. Chciałam żeby czuła ze jestem i będę żeby chociaż na chwile czuła się bezpieczna , brakowało mi słów nie umiałem ją zapewnić ze wszytko będzie dobrze nie byłam wstanie jej pocieszyć. Tak bardzo chciałem jej pomóc ale nie umiałem. Czułem jak jej łzy moczą moja koszulkę.
-Megan, zrobię wszytko co w mojej mocy aby ją znaleźć..-Tylko to mogłem zrobić żeby jej w tej chwili pomóc.
-Dziękuje
-Nie ma za co.-Powiedziałem jeszcze mocniej przyciskając ją do siebie. Przez chwile panowała cisza.
-Megan ?
-Tak ?-Odpowiedziała cieniutkim głosikiem.
-Kocham Cię.-Powiedziałem jej coś czego nigdy nikomu nie powiedziałem tak szczerze.
-Ja ciebie też Justin.-Po tych słowach zbiło mi się tak jakoś miło takie dziwne uczucie którego nie mogłem opisać. Zakochałeś się po uszy Bieber.
-Pojedziemy teraz do domu i coś zjesz a następnie zadzwonimy do jej pracy i znajomych, pojedziemy jeszcze w miejsca w których najczęściej przebywała.-Wypuściłem ja z uścisku i powiedziałem patrząc w jej brązowe oczy lekko błyszczały się od łez.
-Dobrze.- Oparła się o siedzenie i patrzyła przez okno.

*Megan*
Justin odpalił auto i ruszył w stronę swojego domu a ja gapiłam się ślepo w okno. Bałam się o mamę a jednocześnie cieszyłam się bo justin pierwszy raz powiedział mi ze menie kocha. Po drodze mijaliśmy szkołę widziałam jak mamy zaprowadzają tam swoje dzieci takie szczęśliwe. Tęskniłam za nią to było okropne, czułam taka pustkę.. Uczucie nie do zniesienia.
-Wysiadaj kochanie.-Samochód nagle stanął, ja spojrzałam na wychodzącego z auta justina, już miałam otworzyć drzwi kiedy justin zrobił to pierwszy. Uśmiechnął się delikatnie i podał mi rękę. Weszliśmy do domu i wtedy zadzwonił mój telefon natychmiast wyciągałam  go z kieszeni i odebrałam z nadzieją że to mama.
-Halo ?
-Dzieńdobry z tej strony Doktor  Jack Bexlaham. Pańska matka jest w szpitalu. Zemdlała dziś w pracy i poprosiła żebym zadzwonił do Pani i powiadomił o całym zajściu.- Serce zaczeło mi bić szybciej. Mama w szpitalu.. Co jak to przezemnie.
-Dobrze bardzo dziękuje zaraz tam będę.-Koleś się rozłaczył a ja tylko pociągłam Justina za ręke i wyszłam z domu.
-Co się stało kto to był ?
-Justin moja mam jest w szpitalu, zemdlała w pracy musimy tam jechać
-Dobrze. wskakuj.-Weszliśmy szybko do samochodu a on odjechał z piskiem opon. Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Justin zaparkował i oboje wysiedliśmy z auta. Gdy weszliśmy do szpitala zauważyłam panią przy recepcji, wyglądała na całkiem miłą.
-Dzień dobry szukam Pani Jesicy Williams.
-No nie wiem czy taki dobry dopóki pani nie przyszła to może był.-otworzyłam seżej oczy a ona wywruciła oczami, co za bestie pracują w tej służbie zdrowia..-Pani z rodziny?
-Tak jestem córką.
-Sala numer 126.-Odpowiedziała z łaską.
-Dziękuje.-powiedziałam i szybko pobiegłam w stronę windy. Justin szedł za mną. Oboje weszliśmy do windy i naciskam przycisk. Po chwili winda się zatrzymała a my z niej wysiedliśmy szłam po korytarzach rozglądając się za salą numer 126 . Po pewnym czasie zobaczyłam ostatnie drzwi z numerem 126. Pobiegłam do nich i szybko weszłam. Zobaczyłam tam leżąca mamę.
-Mamo !-rzuciłam się na nią i mocno przytuliłam ona automatycznie się uśmiechnęła.
-Megan kochanie tak się ciesze ze przyjechałaś.
-Mamo przepraszam za to co wczoraj powiedziałam ja nie miałam tego na myśli tylko po prostu byłam w szoku nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Kocham cię mamo i jestem ci naprawdę wdzięczna za to co dla mnie robisz nie wiem czy bez ciebie bym sobie poradziła.
-Kochanie rozumiem. Ciesze się że cie widzę.
-Mamo co się stało jak tu trafiłaś ?
-W pracy zrobiło mi się słabo upadłam po czym obudziłam się tutaj.
-Kiedy cie wypuszczą ?
-Jak zrobią mi wszystkie badania lekarz powiedziała ze potrwa to góra 2 dni.
-Ok, pojadę do domu przywiozę ci wszystkie potrzebne rzeczy.
-Dobrze. ja muszę jeszcze zadzwonić do pracy i wszystko wyjaśnić
-Mamo nie nie teraz praca nie jest jakaś super ważna może poczekać, teraz najważniejsze jest twoje zdrowie.
-Ohh Megan zawsze byłaś taka uparta.
-No cóż.. Dobra to ja pojadę po te rzeczy a ty za ten czas się prześpij.-Podeszłam do niej dałam jej buziaka i wyszłam. Na korytarzu zauważyłam siedzącego Justina widziałam że był zdenerwowany, gdy usłyszał delikatne trzaśnięcie drzwi szybko spojrzał w moją stronę.
-I co z nią ?-Zapytał z troską w głosie.
-To nie powinno być nic poważnego, zemdlała w prazy możliwe że z przemęczenia. Justin czy moglibyśmy pojechać do mnie do domu zabrać mamie jakieś świeże rzeczy i przemieści je tu ?
-Tak oczywiście chodź. Pociągną mnie za rękę. Weszliśmy do windy Justin powoli zbliżył się do mnie i pocałował, oparłam się o ścianę a on lekko na mnie napierał muszę przyznać ze to było cholernie przyjemne. Nagle przerwało nam chrząknięcie oboje szybko sie od siebie odsunęliśmy  spopielimy w stronę drzwi widy. Stała w niej staruszka z laską, dziwnie na nas patrzyła. Wybuchłam śmiechem i szybko wyszłam justn za mną. Próbował się powstrzymać od śmiechu.
______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Jest 13 rozdział :DD Justin pierwszy raz powiedział megan że ją kocha !!! I ta sytuacja w windzie xd
Mam nadzieje ze rozdział wam się spodoba. Jest całkiem długi :DD I bardzo dziękuje za wcześniejsze komentarze ♥♥ Jutro postaram się dodać drugi rozdział

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz