wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 14

*Justin*
Dojechaliśmy do domu Megan. 
-Justin idziesz ze mną ?
-Nie, ja poczekam. -Uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła uśmiech i w pośpiechu weszła do domu. Nagle poczułem wibracje w kieszeni, telefon. Wyciągnąłem go i przejechałem palcem po ekranie telefonu żeby odebrać.
-Halo Justin ?!
-Co ?-Warknąłem
-Stary jesteś nam potrzebny Luke wyczaił nasza bazę will dziś poszedł na przeszpiegi dowiedział się że o 20 mają zamiar uderzyć jest 19 stary potrzebujemy cię. Mamy pomysł żeby oni rozsadzili bazę a my się zaczaimy w lesie obok i w odpowiednim czasie wyjdziemy i zaatakujemy.
-Nie mogę teraz, muszę jechać z megan do szpitala.
-Co z nią ?
-Jej mama zemdlała i jest w szpitalu i musi jej zawieść rzeczy.
-Bez ciebie nie damy rady.
-Dobra tylko ją odwiozę i zaraz tam będę.
-Auto zaparkuj przed lasem i wbiegnij tam my już będziemy tam czekać.
Dobra.-Rozłączyłem się i rzuciłem telefon na tylnie siedzenie. W tym samym czasie megan wsiadła do samochodu. 
-Wszystko w porządku ?
-Tak.
Dlaczego jesteś tak zdenerwowany?- szerzej otworzyła oczy patrząc na moje napięte mięśnie.
-Megan słuchaj odwiozę cie do szpitala i będę musiał jechać ale postaram się wrócić jak najszybciej.
-Dobrze ja mogę zadzwonić po taxi lub pojechać autobusem, nie ma sprawy.
-Nie nie pojedziesz żadną taksówką ani autobusem poczekasz tam na mnie a ja po ciebie przyjadę i pojedziemy do domy. Nie puszcze cie nigdzie samej po tym co ostatnio się wydarzyło.
-Justin ja dam sobie rade nie mam 6 lat !
-Przedtem tez sadziłaś ze dasz sobie rade, ale nie ten skurwiel jest silniejszy więc nie ma mowy!
-dobra..-Wymamrotała pod nosem. Odpaliłem auto i wyruszyłem w stronę szpitala. Po 5 minutach dojechaliśmy wysadziłem ją i natychmiast pojechałem w wyznaczone miejsce. Spojrzałem na zegarek była 19:30, miałem jeszcze sporo czasu. Minęło 15 minut zanim znalazłem się na miejscu. zostawiłem auto przed laskiem i szybko do niego wbiegłem miałem jeszcze 25 minut. Nigdzie nie widziałem chłopaków to dziwne powinni już tu być. Postanowiłem że wejdę trochę dalej. Usłyszałem za mną kroki gdy próbowałem się obrócić zostałem uderzony w tył głowy jakimś przedmiotem. Natychmiast upadłem. Widziałem rozmazany obraz. Koles stojący najemną wyglądał jak...
___________________________________________________________________________________
Przepraszam ze taki krótki, dziś dodam kolejny bo wczoraj nie dodałam. Jesteście ciekawi kogo zobaczył Justin? Może komuś uda się domyślić :DD ale narazie potrzymam was w tej niepewności :D No i tak jeżeli nie będzie 5 komentarzy pod tym rozdziałem to napisze ostatni rozdział 15 i zawieśże bloga na jakis czas, bo ja już na serio nie wiem czy wy to czytacie czy nie. Nie wiem czy jest sens pisania tego. Więc jeżeli do jutra nie będzie 5 komentarzy zawieszam blog, przepraszam ale skoro tego nie czytacie to nie ma sensu pisania dalej :)

6 komentarzy:

  1. piisz,proosze,świetne opowiadanie !!!!!!!!!!!!!!! błagam CIe .. przynajmniej dla mniee <3 prooooooooosze ...?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam ale ja jak na razie nie widzę sensu pisania tego :) Jeżeli ma czytać tylko jedna osoba. Przepraszam :/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochamy Cię. Nie zostawiaj nas. <3 Adminka jednej ze stron.

    OdpowiedzUsuń
  4. CZeść, tu Belieberka. Nie zostawiaj nas . Widocznie nie zależy Ci na nas skoro założyłaś następny blog a nas chcesz opóścić. Szkoda...... Cóż myślałam, że Beliebers siebie nie opuszczają. ;/ Przykro mi bardzo, że chcesz tak zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. yeahhhhhhhhhhhhhhhhh !!!!!!!!!!!!!!!!lofki cię

    OdpowiedzUsuń