sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 12

Obudziłam się w pokoju Justina na jego mięciutkim łóżeczku przykryta cieplutką kołderką, lubię się wylegiwać w łóżku ale nie tym razem. Wstałam powoli z łóżka i na nim usiadłam rozejrzałam się po pokoju, i wstałam kierując się w stronę drzwi. po ciuchu je otworzyłam i powoli zbliżałam się do schodów kiedy nagle usłyszałam szepty.
-Stary nie możesz jej w to wciągać to niebezpieczne a pyzatym nie masz 100% pewności czy na nas nie doniesie, najlepiej by było gdybyśmy się jej pozbyli. -Usłyszałam jakiś nie znajomy głos był lekko zachrypnięty
-Nie ! Nie ma mowy! Ufam jej nie doniesie na nas zrozum to ! Nie waż się do niej zbliżać bez mojego pozwolenia! Wynoś się  stąd i to już !!-Justin zaczoł krzyczeć
-Bieber uspokój się !-nieznajomy głos próbował uciszyć Justina
-Nie waż się jej dotknąć bo cie zabije a twoja śmierć będzie powolna i bolesna.
-Dobra dobra zrozumiałam ale jak ta mała coś wygada to pamiętaj ze o woja wina.-Justin się już nie odzywał a jedyne co słyszałam to trzask drzwi. Zaczęłam powoli schodzić na dół i zobaczyłam justina siedzącego na kanapie wpatrującego się ślepo w okno. Podeszłam po ciuchu i usiadłam obok niego, on nerwowo się zerwał z kanapy.
-Justin, co się dzieje?
-Nic, a co ma się dziać. Jesteś głodna zrobić ci śniadanie ?-Zapytał z lekkim uśmiechem
-Nie dziękuje, kto tak silno trzasnął drzwiami ?
-Mój kolega wpadł lekko się posprzeczaliśmy i tyle wyrzuciłem go.
-O co się posprzeczaliście ?
-O wszystko i o nic.- Włożył ręce do kieszeni i lekko podniósł ramiona a następnie opuścił.
-Dobra ok rozumiem jak nie chcesz nie mów.- Siedzieliśmy przez chwile w ciszy ale jak zwykle ją przerwałam jestem osobą której nie zamyka sie japa
-Justin wiesz dużo myślałam nad tym o czym wczoraj się dowiedziałam..
-Mhm, i co wymyśliłaś ?
-Wiesz chce czy nie to jest moja mam może nie prawdziwa ale powinnam być jej wdzięczna ze mnie stamtąd zabrała bo gdyby nie ona siedziała bym tam dalej pokochała mnie jak własną córkę której nie mogła mieć dała  mi wszystko co mogła starała się mnie wychować była ze mną w ciężkich chwilach a ja zachowałam się jak ostatnia Świna jakbym nie była jej za nic wdzięczna jakbym była wściekła na to ze  mnie pokochała i zawsze była przymnie..
-Megan kochanie nie obwiniaj się po prostu byłaś w szoku nie wiedziałaś co masz zrobić ona na pewno zrozumie.
-Justin ?
-Tak skarbie ?
-Zawieziesz mnie do domu muszę ją przeprosić..
-Oczywiście zakładaj buty i idź jucz do auta ja zaraz dojdę.
-Ok.- wsunęłam szybko buty na nogi i ruszyłam w strunę drzwi gdy wyszłam na podwórko uderzyło we mnie zimne powietrze była paskudna pogoda była mgła i lekko padało szybko wślizgnęłam się do auta i zanim zdarzyłam zamknąć drzwi justin wyszedł z domu obszedł auto do okoła i usiadł za kierownicą całą drogę przemilczeliśmy. W końcu dojechaliśmy  na miejsce. pocałowałam Jusa w policzek i szybko wyszłam z auta, wbiegłam do domu drzwi były otwarte wiec myślałam ze mam jest w domu biegałam po całym domu i ją wołałam ale niestety nikt nie odpowiadał. Nie wiedziałam gdzie jest. Wyciągam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do niej nie odbierała. Bałam się, mogło się jej coś stać a najgorsze jest to ze nie miałam pojęcia co ..wyszłam z domu i spowrotem wsiadłam do auta justin patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami
-Megan !-Lekko mną potrzosnoł- Co się stało ?- nie odpowiadał- Megan skarbie co sie dzieje?
-J-jjustin jej tam nie ma drzwi były otwarte ona nigdy nie zostawia otwartych jak gdzieś wychodzi. Boje się o nią..
______________________________________________________________________________________________________________________________________
No to jest rozdział 12 :D taki trochę nudny i wgl ale jestem zmęczona i nic lepszego nie mogłam wymyślić
Komentujcie proszę nawet nie wiecie jaka nam to sprawia radości i  mamy wtedy naprawdę dużo nowych pomysłów i chęć do pisania ♥♥

1 komentarz:

  1. MAm nadzieję, że nie opuścisz tego bloga. JEst super pisz więcej.

    OdpowiedzUsuń