piątek, 4 października 2013

Rozdział 20

Ruszyłam w stronę domu Justina. Szłam nie całe 5 minut, od celu dzieliły mnie tylko 2 domy. Przejechałam rekom po moich włosach wzięłam w głęboki w dech i otarłam twarz. Gdy już miałam otworzyć bramkę i wejść usłyszałam krzyki dochodzące z przed drzwi. Postanowiłam ze nie będę przerywać i przeczekam tą całą kłótnie. Zdziwiło mnie tylko to co usłyszałam na samym końcu.
-Co kurwa, zakochałeś się w tej małej dziwce ?-Nie wiedziałam kto to powiedział nigdy wcześniej nie słyszałam tego głosu.
-Hahahaha, ja się niby kurwa zakochałem w tej suce?!-Zapytał z kpiną.-Jak w końcu uda mi się ją wyruchać zostawię jak inne narazie poudaje ze mi na niej zależy. Megan jest dla mnie tylko zabawą.-Gdy usłyszałam że mówią o mnie serce zaczęło mi mocniej bić a do oczu napływać łzy. Poczułam że zostałam z tym wszystkim sama że już nie mam nikogo komu mogę zaufać. Czułam się jak szmata. Stałam tam i nie wiedziałam co mam robić. Odwróciłam się i zaczęłam biec w jakąś uliczkę, wszystko było takie nie wyraźne przez łzy. Biegłam i upadłam jak zresztą zawsze, tyle że tym razem uderzyłam się cholernie mocno w głowę i straciłam przytomność.

*5 godz. później*
-Wstawaj śpioszku.-Przetarłam oczu, przeciągnęłam się i spojrzałam na chłopaka siedzącego obok mnie.
-Co ja t robię do cholery?!-Warknęłam przypominając sobie wczorajsze zdarzenia.
-Znalazłem cię jak leżałaś obok lasu na ziemi wystraszyłem się, przecież nie mogłem cie tam tak zostawić.-Spojrzałam jeszcze raz na tego dupka z pogardą. Podniosłam się z łózka próbując dojść do drzwi.Ale mnie wyprzedził.-gdzie ty idziesz megan w każdej chwili może ci się coś stać nie widzisz ze masz rozwaloną głowę?!
-A co cie to obchodzi do cholery?! Daj mi spokój !-Odepchnęłam Justina stojącego przede mną i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam znajome mi schody i powoli po nich zbiegłam, on za mną.
-Co ci się stało co ?!
-Nic po prostu już wiem jaki z ciebie dupek.- Uśmiechnęłam się podło.
-O co ci do cholery chodzi ?!-Chwycił mnie za ramie i odwrócił w swoją stronę.
-No nie wiem, a o co może chodzić zwykłej małej suce?
-Co ty wygadujesz, chyba za mocno przyjebałaś głową o kamień.
-Nie, Justin daj mi spokuj wiem że chcesz mnie tylko wykorzystać, wiem że jestem dla ciebie zwykłą dziwką. Znajdź drugą naiwną.- Podeszłam do konta  w którym leżały moje trampki, wsuwałam je na nogi  i wyszłam z jego domu. Nawet nie zaprzeczył na serio byłam dla niego nikim. Podeszłam na przystanek autobusowy  który znajdował się niedaleko jego domu. Miałam niezłe szczęście bo akurat jechał autobus który zawiezie mnie prosto pod dom. Wskoczyłam do niego i rozglądnęłam się nikogo w nim nie było oprócz jednej starszej pani. Pewnie dlatego że jest 6 rano. Usiadłam na pierwszym na środkowym siedzeniu i ślepo gapiłam się w okno. To co się dzieje  naprawdę mnie przerasta. Nadszedł mój przystanek, autobus zatrzymał się a ja szybko wybiegłam. Ruszyłam w strunę mojego domu. Auta taty już nie było z czego się ucieszyłam. Próbowałam otworzyć drzwi ale były zamknięte najwyraźniej tata o to zadbał. Zaczęłam grzebać w kieszeni bluzy w oszukiwaniu klucza. Gdy już znalazłam otworzyłam drzwi i weszłam do środka, zamknęłam za sobą drzwi i zciągałam buty.  Z racji tej ze była sobota a ja miałam w domu totalny chlew postanowiłam zrobić porządki, jak mama wróci przynajmniej nie będzie narzekać.


*Justin*
Cholera spierdoliłem sprawę. Musiała słyszeć tą wczorajszą kłótnie z Joe'm. Ja powiedziałem tak żeby ją chronić wiem ze jemu nie za bardzo można ufać co prawda jest w naszym gangu ale już pare razy donosił temu chujowi o naszych planach. Bałem się że wtedy będzie wiedział ze ona dla mnei coś znaczy. Jak ja mam jej to wytłumaczyć, nie uwierzy mi po tym wszystkim.
-Kurwa naprawdę spierdoliłem sprawę.-Położyłem się na łóżko rozmyślając o wszystkim.  Zadzwonił mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałem.
-Czego ?-Powiedziałem sucho.
-Cześć kocie, co robisz dziś wieczorem dawno u ciebie nie byłam.- Nilla kurwa dziwka nad dziwkami, jeszcze ona chce dokończa zjebać mi humor.
-Możesz nawet teraz.-Odpowiedziałem pragnąc wepchnąć mojego kutasa w jej dupę i usłyszeć jej ciche jęki.
-Dobrze niezadługo będę.-Rozłączyłem się i zuciełem telefonem o ścianę. Nie minęło 10 minut i usłyszałem dzwonek do drzwi. Zeszłem na dół i je otworzyłem. Nilla.
-Cześć skarbie dawno się nie bawiliśmy.-Weszła do środka odrazu rzucając się na mnie. Upadłem na kanapę ona rozpięła mój rozporek.
-Wynagrodzę ci to.-zsunęła ze mnie spodnie a następnie bokserki usiadła na mnie okrakiem i zaczęła się powoli ocierać o mojego penisa.
-Um tak skarbie tak mi dobrze.-Wyszeptałem do jej ucha. Wtedy ona położyła na nim rękę i zaczęła się nim bawić. następne zabrała go do buzi lekko przygryzając i ssąc. Zaczęłam z siebie wydawać ciche jęki. Po chwili doprowadziła mnie do wyprysku. Wyprysną w jej buzi. Połka to i oblizała usta. Po raz kolejny siadła na mnie okrakiem i podciągnęła spódnice do góry. Wtedy zorientowałem się że nie założyła nawet majtek. Zaczęliśmy wykonywać ruchy biodrami ona krzyczała a ja coraz mocniej wchodziłem w nią i wychodziłem.
-Justin dość to boli.- Na te słowa zacząłem jeszcze szybciej i z większą mocą poruszać się w niej ona jedynie zacisnęła żeby i zaczęła również się ruszać. Powoli opadliśmy na kanapę szczytując. Nie powiem podobało mi się. Po chwili Nilla wstała i udała się do łazienki a ja zacząłem się ogarniać.


___________________________________________________________________________________Przepraszam ze tak rzadko dodaje rozdziały ale sami wiecie szkoła dużo nauki iw gl. ale ten jest dośc długi mam nadzieje ze wam się spodoba :) Licze na komentarze Jeżeli będzie 10 pojawi się nastepny rozdział :D

6 komentarzy: